Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Film

Jabłka Adama

◊ ◊ ◊ ◊

Na pozór błaha historia o resocjalizacji zwolnionego z więzienia neofaszysty nie ma nic wspólnego z twardym, realistycznym kinem, kręconym cyfrową kamerką na modłę interwencyjnego dokumentu. Znacznie więcej łączy ją z tradycyjną, klasycznie opowiedzianą współczesną baśnią trochę w stylu magicznego realizmu Jana Jakuba Kolskiego.

Podszyte biblijną symboliką z silnie wplecionym wątkiem teodycei „Jabłka Adama” opisują religijne nawrócenie zatwardziałego kryminalisty (Ulrich Thomsen), wielbiciela Adolfa Hitlera, buntującego się przeciwko wciąganiu go w rytm życia protestanckiej wspólnoty. Przymusowy pobyt na plebanii z pastorem zachowującym się jak wiejski głupek (świetna rola Madsa Mikkelsena), zakompleksionym pijakiem ekstenisistą (Nicolas Bro) oraz arabskim fundamentalistą marzącym o zniszczeniu naftowej korporacji (Ali Kazim) nieoczekiwanie odmienia jego los, przywraca wiarę w odwieczny porządek świata i nadaje jego życiu nowy sens.

Choć to czarna komedia z elementami tarantinowskiego pastiszu, film Jensena nie jest zbyt śmieszny, za to wzrusza, bawi, a jego główną zaletą, oprócz wyrazistych kreacji aktorskich, jest inteligentne i bezpretensjonalne przesłanie. W znakomitym stylu reżyser podejmuje odwieczną dyskusję na temat paradoksów wiary oraz sił, które służąc złu, czynią w końcu dobro.

Reklama

Czytaj także

Rynek

Kim pan jest, panie W.? Skąd się wziął i na czym dorobił cichy bohater afery taśmowej

Cała Polska usłyszała o zeznaniach Marcina W. Najpierw, że Marek Falenta sprzedał Rosjanom słynne „taśmy prawdy”; potem, że Michał Tusk przyjął 600 tys. euro łapówki. Ale równie ciekawe jak zeznania są biznesy Marcina W. I jego związki z CBA.

Marek Czarkowski
05.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną