Film

Bilety

◊ ◊ ◊ ◊

Inaczej niż zwykle, zamiast kilku etiud połączonych wspólnym tematem oglądamy pełnometrażowy, dwugodzinny film, w którym przewijają się te same postaci, odbywające podróż superekspresem z Berlina do Rzymu. W mknącym przez pół Europy pociągu spotykają się ludzie najrozmaitszych narodowości i kultur: od muzułmańskich uchodźców, których nie stać na kupno jedzenia, po włoskich arystokratów, rozpamiętujących czasy II wojny światowej.

Stłoczeni w wagonach, nie rozumiejąc języków, w których rozmawiają sąsiedzi, odgrodzeni od siebie ekranami laptopów i słuchawkami walkmanów – zamykają się w swoich światach, czyniąc granice jeszcze bardziej nieprzekraczalnymi. Uszeregowani wedle zasobności portfela (niektórzy muszą się pocić w korytarzach, podczas gdy innych stać na wykupienie dwóch miejsc) przeżywają w czasie tej podróży emocjonalny wstrząs, pozwalający im poczuć grupową solidarność i przełamać lody egoizmu i wzajemnej wrogości.

W pierwszej części tryptyku zrealizowanej przez Olmiego 60-letni profesor, snujący niczym bohater „Śmierci w Wenecji” wspomnienia o wielkiej, niespełnionej miłości, zdobywa się w końcu na bezinteresowny gest kupna mleka dla koczującej w korytarzu Albanki. Chłopak na posyłki z części Kiarostamiego opuszcza despotyczną wdowę po generale, która go upokarza na każdym kroku. Natomiast w najlepszej, ostatniej partii filmu brawurowo nakręconej przez Loacha fani Celtic Glasgow ratują przed deportacją nielegalnego uciekiniera.

Europa jako wieża Babel nie jest może odkrywczym wnioskiem, ale w tym wypadku od przypominania starych prawd głowa na szczęście nie boli.

Reklama

Czytaj także

Rynek

Maseczki pseudoochronne

Czy to bal maskowy, czy raczej taniec śmierci? Rząd każe nam nosić maseczki, ale już nie dba o to, co trafia na rynek. Czy maseczki sprzedawane w aptekach i sklepach naprawdę nas chronią?

Violetta Krasnowska
18.01.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną