Film

Biała Masajka

◊ ◊ ◊ ◊

Film Niemki Herminy Huntgeburth także dzieje się w sercu podzwrotnikowej Afryki, wśród plemion Kikutów, Kawirando, Masajów i Somalijczyków, i również mówi o wielkim, niszczącym uczuciu, które radykalnie zmienia życie bohaterki, przyszłej pisarki. Tyle że nie chodzi tu o szaloną miłość europejskiej pary, tylko o związek mieszany między młodą Szwajcarką, spędzającą wakacje w Kenii, a dumnym wojownikiem z plemienia Samburu. Brzmi to bajkowo, ale „Biała Masajka” z beztroskim romansem niewiele ma wspólnego, wprost przeciwnie.

U Sydneya Pollacka – mimo gorzkiego zakończenia, chodziło o pochwałę szalonej miłości, odrzucającej ograniczenia i tabu ustanowione przez społeczeństwo. W dramacie Huntgeburth jest dokładnie odwrotnie. Natura przegrywa z kulturą. Wszystko służy udowodnieniu tezy, że – mimo łączącej ludzi namiętności – dzielące bohaterów różnice rasowe, obyczajowe, wyznaniowe i kulturowe uniemożliwiają wspólne życie, porozumienie, odczuwanie, nie wspominając o takich drobiazgach jak prowadzenie domu czy rodzinnego interesu.

Młoda turystka (świetnie zagrana przez Ninę Hoss) zakochując się od pierwszego wejrzenia w przystojnym Murzynie (Jacky Ido) wierzy naiwnie, że jej marzenia, ideały, instynkt i intuicja są najważniejsze i jej nie zawiodą. A ci, którzy dyskretnie dają jej do zrozumienia, że nie poradzi sobie w roli żony buszmena, żyjącej w prymitywnym namiocie z dala od cywilizacji, wśród kóz i malarii – racji nie mają. Konfrontacja z twardą rzeczywistością, której rytm wyznaczają kolejne ciosy zadawane jej przez otoczenie i przyjaciół, pokazuje straszliwą cenę, jaką trzeba zapłacić za iluzję, za trwanie z uporem przy swojej wizji świata.

Film Huntgeburth, który w Niemczech obejrzało ponad 2 mln widzów, zaskakuje dojrzałością i odwagą głoszenia niepopularnych prawd. Choć bezwzględnie rozprawia się z mitem romantycznej pasji, nie gasi nadziei.

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Gdy „my” staje się ważniejsze niż „ja”

Kiedy przywiązanie do firmy, organizacji czy narodu staje się chorobliwe.

Aleksandra Cisłak, Aleksandra Cichocka
22.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną