Film

Teraz ja

◊ ◊ ◊ ◊ ◊

W polskim kinie występowały zazwyczaj łagodne matki, żony, kochanki albo wręcz przeciwnie – kobiety walczące, zbuntowane. W „Teraz ja” Anny Jadowskiej mamy natomiast przekonujący portret kobiety, która nie chce odgrywać żadnej z tych ról, co nie znaczy, że wie już, czego naprawdę chce.

Grana przez Agnieszkę Warchulską Hanka po prostu wyszła z domu, porzucając partnera, o którym też niewiele się dowiemy. Podobnie jak ona należy do pokolenia trzydziestolatków skazanego na karierę lub porażkę (jest bodaj prawnikiem, raz wspomina, iż przygotowywał się do sprawy). Domyślamy się, że w ich wolnym związku chyba nie działo się najlepiej. Ale też nie najgorzej, raczej średnio. Czyli w normie. I może właśnie ta zwyczajna norma przestała Hance wystarczać? Jej partner jest najwyraźniej zszokowany: pewnie dotychczas żył w złudnym przekonaniu, że ma obok siebie szczęśliwą kobietę. Teraz zdesperowany wszczyna poszukiwania; czy jednak wie, kogo szuka?

W filmie więcej jest pytań niż odpowiedzi. Jadowska korzystając z formuły kina drogi, buduje swój film z serii scenek, z których każda stanowi mikroopowieść. Są epizody naprawdę znakomite (jak wizyta na wieczorku w domu wczasowym), są wyraźnie słabsze (np. wyprawa z przypadkowo poznanym chłopakiem do lasu), lecz w każdym widać własny styl młodej artystki z Łodzi.

Jadowska ma zmysł obserwacji i poczucie humoru, umie podpatrywać rzeczywistość tylko z pozoru zwyczajną, świetnie pracuje z aktorami i – co w naszym kinie jest rzadkością – dialogi w jej filmie brzmią naturalnie.

Za debiutanckie „Teraz ja” Jadowska dostała nominację do Paszportu „Polityki”. Czekamy na następny film.

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną