Film

16 przecznic

◊ ◊ ◊

Zanim to jednak nastąpi, musi jeszcze wykonać awaryjnie bardzo proste zadanie – mianowicie przetransportować drobnego przestępcę z aresztu do sądu, oddalonego o tytułowe „16 przecznic”, gdzie ów ma zeznawać jako świadek. Wydawać by się mogło – nic prostszego. Ale jak widzieliśmy już w niejednym filmie sensacyjnym, takie łatwe zadania okazują się nieraz najpoważniejszą misją w życiu. Tak będzie i w tym wypadku.

Kiedy detektyw zatrzymuje samochód, by w pobliskim sklepie nabyć butelkę upragnionego trunku, ktoś próbuje strzelać do powierzonego mu aresztanta. To dopiero początek serii nieprzewidzianych zdarzeń, z którymi przyjdzie się zmierzyć skacowanemu stróżowi prawa. Mimo lekkiego zamroczenia szybko się zorientuje, iż najmniej może liczyć na policjantów, którym z jakichś ważnych powodów (wkrótce dowiemy się szczegółów) zależy na tym, aby świadek nie dotarł do celu. Najbardziej zaś na świadka. I ta zmieniająca się relacja jest ładnie pokazana, gorzej z resztą.

Reżyserem filmu „16 przecznic” jest renomowany Richard Donner (m.in. „Omen”, „Zabójcza broń”), który chyba przecenił drugorzędny scenariusz. Bruce Willis też nie zaliczy tego występu do swoich sukcesów. Najlepszy jest grający świadka raper Mos Def, który „kradnie” film największemu twardzielowi amerykańskiego kina.

Na szczęście za taki wyczyn nic mu nie grozi. 
 

Reklama

Czytaj także

Kultura

Kto i dlaczego boi się „Strachów” Daniela Rycharskiego

W swoich pracach chcę pokazać, że może istotą chrześcijaństwa jest świeckość. Instytucja sztuki staje się dziś tym, czym powinien być Kościół – opowiada Daniel Rycharski.

Aleksander Świeszewski
22.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną