Film

Płytki grób

Recenzja filmu: „Upiorne opowieści po zmroku”, reż. André Øvredal

Upiorne opowieści po zmroku, reż. André Øvredal Upiorne opowieści po zmroku, reż. André Øvredal Kino Świat
Film jest kalką estetyki „To” lub serialu „Stranger Things”, a wybrane przez del Toro opowieści są nierówne.

Może to zwykły pryszcz na policzku, a może jednak kolonia małych pająków? Bohaterka opowieści dowie się o tym, kiedy w szkolnej toalecie pociągnie za wystającą ze skóry nóżkę. Elementy folkloru, mroczne miejskie legendy i okrutne wyzwania z dziecięcych zabaw Alvin Schwartz zebrał w latach 80. w książce „Upiorne opowieści po zmroku”. Tę zaś Guillermo del Toro zamienił w scenariusz, który André Øvredal wyreżyserował. Øvredal wcześniej zrealizował „Łowców trolli”, pracuje też nad filmem fantasy o nordyckiej mitologii; na terytorium horroru czuje się jednak dość niepewnie. Jego film jest kalką estetyki „To” lub serialu „Stranger Things”, a wybrane przez del Toro opowieści są nierówne. Nawet tło polityczno-społeczne, które miało łączyć wszystkie historie – Richard Nixon właśnie został prezydentem, trwa wojna w Wietnamie – wydaje się doszyte na siłę.

Upiorne opowieści po zmroku (Scary Stories to Tell in the Dark), reż. André Øvredal, prod. Kanada, USA 2019, 111 min

Polityka 33.2019 (3223) z dnia 12.08.2019; Afisz. Premiery; s. 86
Oryginalny tytuł tekstu: "Płytki grób"
Reklama

Czytaj także

Kultura

Historia słynnego agenta 007

23 filmy, sześciu aktorów użyczających twarzy głównemu bohaterowi, mnóstwo wypitych Martini, rozbitych aut i uwiedzionych kobiet. Filmowy James Bond, od pięciu dekad obecny na ekranach, pobił rekord, do którego nie zbliżyła się żadna inna filmowa seria.

Katarzyna Czajka
02.10.2012
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną