Film

Bez morału

Recenzja filmu: „Nietykalny”, reż. Ursula Macfarlane

Akson Studio / materiały prasowe
Opowieści asystentek i aktorek, które miały do czynienia z Harveyem Weinsteinem, są dobrze znane.

Opisali je amerykańscy dziennikarze z „New York Timesa” i z „New Yorkera”, którzy przyczynili się do wykluczenia przestępcy seksualnego z przestrzeni publicznej i wszczęcia przeciwko niemu licznych śledztw. Film dokumentalny Ursuli Macfarlane, zrealizowany półtora roku później, powtarza te opowieści, ale nie wnosi wiele nowego. To historia kariery Weinsteina, jego ważnej roli w rozwoju amerykańskiego kina niezależnego, pokazująca zarazem talent i trudny charakter producenta. Całość zilustrowana archiwalnymi zdjęciami i standardowymi, nudnymi ujęciami nocnego życia na ulicach Los Angeles. Macfarlane narrację jego znajomych i z pietyzmem odtwarzane wątki biograficzne przetyka wspomnieniami jego ofiar. Choć – jak zauważyła Hannah Giorgis w „The Atlantic” – brak tu psychologicznego i socjologicznego kontekstu. Przez to decyzje kobiet mogą wydawać się niezrozumiałe. A poważne konsekwencje dla ich karier – niezauważalne, ponieważ nie zostały wyraźnie pokazane. Szokujący i smutny jest w tym dokumencie wątek Hope d’Amore, która pierwszy raz opowiada o gwałcie sprzed kilkudziesięciu lat i udowadnia tym samym, że Weinstein zawsze był potworem.

Nietykalny (Untouchable), reż. Ursula Macfarlane, prod. USA 2019, 98 min

Polityka 34.2019 (3224) z dnia 20.08.2019; Afisz. Premiery; s. 72
Oryginalny tytuł tekstu: "Bez morału"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Pan Katastrofa. Kłopoty PiS z Macierewiczem

Antoni Macierewicz nie pokazuje dowodów na zamach, za to wszczyna kolejne awantury. Tym razem w PiS, które bezskutecznie próbuje go uciszyć.

Grzegorz Rzeczkowski
05.03.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną