Film

Jądro destrukcji

Recenzja filmu: „Synonimy”, reż. Nadav Lapid

Tom Merciel jako Yoav i Louise Chevillotte (Caroline). Tom Merciel jako Yoav i Louise Chevillotte (Caroline). Aurora Films / materiały prasowe
Synonimy” (zwycięzca tegorocznego Berlinale) są niepoprawną politycznie, ostrą, czasami niemiłą w oglądaniu satyrą na świat niepozwalający ani być sobą, ani na realizację marzeń.

Trzeci, mocno autobiograficzny film Nadava Lapida – Izraelczyka urodzonego w Tel Awiwie, ale rozkochanego w Kafce, poezji Verlaine’a, Rimbauda, kinie Godarda – wydaje się bardziej wybuchowy, niż gdyby zrobił go na przykład Polak nienawidzący swojej polskości. Lapid śledzi losy dwudziestokilkuletniego początkującego pisarza, wypierającego się swojej żydowskości. Po odbyciu obowiązkowej służby wojskowej zrywa on więzi rodzinne, kwestionuje autorytet ojca, profesora historii, przestaje mówić po hebrajsku, oskarża Izrael o prowadzenie wojen i zabijanie niewinnych ludzi. Odcina się od kultury i emigruje do Paryża, gdzie przybiera nową tożsamość, chce zostać Francuzem. W świeckim kraju bez Boga. Wolność, równość, braterstwo albo śmierć. To trochę inny bunt niż opisywany w powieściach Philipa Rotha. Podszyty furią, brutalnym gniewem. Tyle że zamieniając Torę na słownik języka francuskiego i oświeceniowe ideały bohater Lapida odbija się od ściany. Mit dojrzałej demokracji okazuje się takim samym złudzeniem jak jego ucieczka. Nad Sekwaną kwitnie antysemityzm, asymilacja nie działa, perwersja zastępuje miłość.

Synonimy, reż. Nadav Lapid, prod. Francja, Niemcy, Izrael, 123 min

Polityka 41.2019 (3231) z dnia 08.10.2019; Afisz. Premiery; s. 86
Oryginalny tytuł tekstu: "Jądro destrukcji"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną