Film

Pisarz kontra system

Recenzja filmu: „Pan T.”, reż. Marcin Krzyształowicz

„Pan T.”, reż. Marcin Krzyształowicz „Pan T.”, reż. Marcin Krzyształowicz Kino Świat
Losy pana T. stają się metaforą doświadczeń całego pokolenia artystów zmuszonych do wyboru między serwilizmem a egzystencją na skraju nędzy.

Pojawiające się jeszcze przed premierą dyskusje, czy jest to opowieść oparta na życiorysie Leopolda Tyrmanda, a w szczególności na jego „Dzienniku 1954”, trzeba zostawić twórcom filmu i spadkobiercom autora. „Pan T.” Marcina Krzyształowicza biografią faktycznie nie jest – skupia się jedynie na krótkim okresie artystycznej niemocy tytułowego bohatera granego wybornie przez Pawła Wilczaka. T. przez okno zrujnowanego pokoju obserwuje pnący się Pałac Kultury, romansuje z maturzystką, której udziela korepetycji, pomaga sąsiadowi donosicielowi, marzącemu o literackiej karierze. Sam zaś staje się – jak każdy podejrzany inteligent – obiektem zainteresowania Służby Bezpieczeństwa, zwłaszcza że konsekwentnie odmawia jakiejkolwiek współpracy z reżimem. „Pan T.” to atrakcyjne kino środka z plejadą świetnych aktorów i sugestywnie odtwarzającymi klimat Warszawy lat 50. zdjęciami Adama Bajerskiego. Groza schyłkowego stalinizmu została tu przełamana ironią i czarnym humorem. Nawet Bierut (fantastyczny Jerzy Bończak) zamienił się w groteskowego aparatczyka, ledwo dukającego bełkotliwe przemowy na partyjnych balach, za to z pasją oddającego się paleniu marihuany w toalecie. A choć Krzyształowicz odziera swój film z martyrologii, losy pana T. stają się metaforą doświadczeń całego pokolenia artystów zmuszonych do wyboru między serwilizmem a egzystencją na skraju nędzy.

Pan T., reż. Marcin Krzyształowicz, prod. Polska, 104 min

Polityka 2.2020 (3243) z dnia 07.01.2020; Afisz. Premiery; s. 70
Oryginalny tytuł tekstu: "Pisarz kontra system"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

PiS wprowadza „ruski ład”? Polska spiera się z UE, Kreml klaszcze

„Ruski ład” w Polsce to scenariusz, któremu Kreml kibicuje od lat. Zresztą do tej pory prognozy Rosjan sprawdzają się co do joty. Co to oznacza? Że Polska z Unii formalnie wprawdzie nie wystąpi, ale osunie się na jej peryferie.

Agnieszka Bryc
22.07.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną