Film

Stan regionu

Recenzja filmu: „Ojciec”, reż. Kristyna Grozeva i Petar Valchanov

„Ojciec”, reż. Kristyna Grozeva i Petar Valchanov „Ojciec”, reż. Kristyna Grozeva i Petar Valchanov materiały prasowe
Nakręcony w konwencji kina drogi, przypomina najwybitniejsze osiągnięcia rumuńskiej nowej fali.

Trudno o lepszą wizytówkę przemian w naszym regionie. Nie wyciąga się w niej afer gospodarczych, korupcji, nie pokazuje maszerujących ulicami neofaszystów. O pedofilii i grzechach kleru też nie pada ani jedno słowo oskarżenia. Gdzieś na prowincji umiera ukochana żona emerytowanego malarza amatora Vasila (Ivan Savov – po lewej). Artysta popada w coraz większe szaleństwo. Słyszy tajemnicze głosy, odwiedza wróżbitów, nocuje w lesie, wierząc, że zmarła ma mu coś istotnego jeszcze do przekazania. Jego syn, ateista i trzeźwo myślący fotograf (Ivan Barnev), próbuje jakoś te dziwactwa ogarnąć, ale najchętniej wsadziłby starego mężczyznę do domu wariatów. Cała ta tragifarsa okazuje się zasłoną dymną polegającą na ukazaniu życia w permanentnym kłamstwie. Pokolenie wychowane w komunizmie, które pozostawało na łasce partii, z niczego się nie rozliczyło. Wyrzuciło z pamięci wstydliwą przeszłość i od trzech dekad z dopisaną przez siebie heroiczną legendą tkwi w jakiejś nierzeczywistości. 

Ojciec, reż. Kristyna Grozeva i Petar Valchanov, prod. Grecja, Bułgaria, 100 min

Polityka 12.2020 (3253) z dnia 17.03.2020; Afisz. Premiery; s. 74
Oryginalny tytuł tekstu: "Stan regionu"
Reklama

Czytaj także

Kultura

Rafał Wojaczek pod gwiazdą rozpaczną

Swego czasu stał się idolem i do dziś rozbudza namiętności wśród czytelników. Spośród wielu młodo zmarłych literackich straceńców i nadwrażliwców może jeszcze Halina Poświatowska wywołuje czytelnicze emocje. Blednie za to mit Edwarda Stachury, mało kto wraca do wierszy Andrzeja Bursy czy prozy Marka Hłaski. Dlaczego jedne literackie legendy trwają, inne zdają się rozwiewać?

Mirosław Pęczak
08.12.2001