Film

Co pozostaje

Recenzja filmu: „Żegnaj, mój synu”, reż. Xiaoshuai Wang

„Żegnaj, mój synu”, reż. Xiaoshuai Wang „Żegnaj, mój synu”, reż. Xiaoshuai Wang Aurora Films / materiały prasowe
Mistrzowska gra odtwórców głównych ról, uhonorowanych w obu kategoriach aktorskich na ubiegłorocznym festiwalu w Berlinie.

Kino kusi epickością, lecz rzadko mamy do czynienia z wielopokoleniowymi dramatami poprowadzonymi tak, by nie rozłaziły się w szwach, a polityka nie kłuła w oczy uproszczeniami. W „Żegnaj, mój synu” mimo pozorów narracyjnego chaosu wszystko układa się w spójną i bardzo przemyślaną nielinearną konstrukcję. Film spełnia się zarówno jako intymna przypowieść o brutalnym losie i przebaczeniu, jak i przenikliwa psychoanaliza odsłaniająca mechanizmy społecznych traum blisko czterech ostatnich dekad. Tyle mniej więcej trwał koszmarny eksperyment zakazujący w Chinach posiadania więcej niż jednego dziecka, który doprowadził do niewyobrażalnych tragedii (oficjalnie zrezygnowano ze sztucznego ograniczania przyrostu naturalnego dopiero w 2015 r.). Kobiety, u których stwierdzono drugą ciążę, poddawano przymusowym aborcjom, sterylizowano.

Żegnaj, mój synu (Di Jiu Tian Chang), reż. Xiaoshuai Wang, 2019, 185 min, VOD.pl

Polityka 16.2020 (3257) z dnia 14.04.2020; Afisz. Premiery; s. 64
Oryginalny tytuł tekstu: "Co pozostaje"

Czytaj także

Społeczeństwo

Dramat dzieci z wrodzonymi wadami

Co roku rodzi się ponad 2 tys. dzieci z głębokimi wadami. Ich rodziców czasem trzeba zastąpić lub im pomóc. Lecz nie ma kto tego zrobić.

Agnieszka Sowa
01.11.2016