Film

Księga rekordów Szutki

●●●●●○

W miasteczku położonym na Bałkanach, będącym największym skupiskiem Romów na południu Europy, ukazują się duchy, transseksualiści trenują boks, ludzie boją się wampirów, a znachorzy odczyniają uroki. Wyliczam tylko niektóre dziwy i atrakcje, które pojawiają się w niezwykłym zgoła dokumencie etnograficznym „Księga rekordów Szutki”, wyreżyserowanym przez pochodzącego z dawnej Jugosławii wybitnie zdolnego artystę Aleksandra Saszę Manica. Zapewniam też, że każda minuta tego uroczego, dowcipnego filmu jest w stanie zaskoczyć, pomimo że narrator nie napina się wcale, żeby na siłę kompromitować lub wyśmiewać czyjąkolwiek głupotę.

Reżyserskie intencje wyrażone w postawie Doktora Kolio są całkiem odmienne. Wkraczamy w ubogi, prymitywny świat, którym autor się zachwyca, obdarza go miłością, a jednocześnie ma do niego kosmiczny dystans. Osławiony magiczny realizm tyle razy opisywany i podziwiany na kartach powieści Gabriela Garcii Marqueza znajduje taki oto filmowy ekwiwalent i nie szkodzi, że rzecz dzieje się daleko od Kolumbii.

Film Manica trafia w serca i porusza zmysły podobnie jak mityczny, wyobraźniowy świat Macondo.

Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Patrząc na Chiny

Im bliżej końca XX w., tym Chiny częściej przypominały się Zachodowi, Zachód ma jednak nieodmiennie kłopoty ze zrozumieniem Chińczyków. Jakie są te Chiny w oczach Zachodu?

Krzysztof Kardaszewicz
13.04.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną