Film

Księga rekordów Szutki

●●●●●○

W miasteczku położonym na Bałkanach, będącym największym skupiskiem Romów na południu Europy, ukazują się duchy, transseksualiści trenują boks, ludzie boją się wampirów, a znachorzy odczyniają uroki. Wyliczam tylko niektóre dziwy i atrakcje, które pojawiają się w niezwykłym zgoła dokumencie etnograficznym „Księga rekordów Szutki”, wyreżyserowanym przez pochodzącego z dawnej Jugosławii wybitnie zdolnego artystę Aleksandra Saszę Manica. Zapewniam też, że każda minuta tego uroczego, dowcipnego filmu jest w stanie zaskoczyć, pomimo że narrator nie napina się wcale, żeby na siłę kompromitować lub wyśmiewać czyjąkolwiek głupotę.

Reżyserskie intencje wyrażone w postawie Doktora Kolio są całkiem odmienne. Wkraczamy w ubogi, prymitywny świat, którym autor się zachwyca, obdarza go miłością, a jednocześnie ma do niego kosmiczny dystans. Osławiony magiczny realizm tyle razy opisywany i podziwiany na kartach powieści Gabriela Garcii Marqueza znajduje taki oto filmowy ekwiwalent i nie szkodzi, że rzecz dzieje się daleko od Kolumbii.

Film Manica trafia w serca i porusza zmysły podobnie jak mityczny, wyobraźniowy świat Macondo.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Prof. Ewa Łętowska o sztuce godzenia się z nieuniknionym i przemijaniu

Prof. Ewa Łętowska o przemijaniu i przygotowaniach do śmierci. I o tym, co nas jeszcze w Polsce może czekać.

Violetta Krasnowska
08.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną