Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Film

Droga do Guantanamo

●●●●○○

Film rekonstruuje ponaddwuletnią gehennę trzech brytyjskich muzułmanów, którzy jesienią 2001 r. wyruszyli z Tipton w środkowej Anglii do Afganistanu. Podróżujących po ogarniętym wojną kraju nastolatków szybko schwytano. Amerykanie uznali ich za żołnierzy Osamy ibn Ladena i poddali koszmarnej procedurze śledczej, zmuszając do przyznania się do udziału w zamachach terrorystycznych talibów, z którymi nie mieli nic wspólnego. Poddano ich wymyślnym torturom: bito, głodzono, umieszczano w nieprzepuszczających powietrza metalowych kontenerach. W końcu przerzucono do osławionej bazy wojskowej dla najgroźniejszych terrorystów w Guantanamo Bay na Kubie, gdzie horror bestialskich przesłuchań się powtórzył.

Autorzy filmu nie szczędzą okrutnych obrazów martyrologii swoich bohaterów. Drobiazgowo pokazują upokorzenia, jakim zostali poddani – od zamknięcia w sześciometrowych klatkach dla zwierząt po odmowę opieki medycznej i zakaz kontaktu z adwokatami. Niewinność młodych muzułmanów jest dla twórców „Drogi do Guantanamo” do tego stopnia faktem oczywistym, że nie pokusili się nawet o sprawdzenie wiarygodności ich relacji. Trzeba uwierzyć na słowo, że zawsze mówią prawdę.

Gdy opisują swoje potworne cierpienia jak i wówczas, kiedy wyjawiają naiwne motywy desperackiej wędrówki do bombardowanego Kandaharu (chęć wzięcia udziału w ślubie kolegi).

Trudno mi pozbyć się wrażenia, że jako widz podlegam pewnej manipulacji. Z sugestią, że arogancja Amerykanów i stosowana przez nich zasada braku zasad w wojnie z terroryzmem nie przyniosła jak dotąd pozytywnego skutku, wypada się zgodzić. Natomiast wniosek, że w Guantanamo przebywają wyłącznie przypadkowo schwytani Arabowie, a nie członkowie Al Kaidy, nie odpowiada chyba rzeczywistości.

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną