Film

Cicha emocjonalnie

Recenzja filmu: „Mój rok z Salingerem”, reż. Philippe Falardeau

„Mój rok z Salingerem”, reż. Philippe Falardeau „Mój rok z Salingerem”, reż. Philippe Falardeau Cineman
Nie jest to wbrew sugestii zawartej w tytule film poświęcony autorowi „Buszującego w zbożu”, tylko jego legendzie.

Nie jest to wbrew sugestii zawartej w tytule film poświęcony autorowi „Buszującego w zbożu”, tylko jego legendzie. Salinger wycofał się z życia publicznego w latach 50., przestał publikować dekadę później, osiadł w New Hampshire, aż do śmierci w 2010 r. unikając mediów i swoich fanów. Pozornie beztroski, skierowany do młodzieży komediodramat rozgrywa się w 1995 r., kiedy grono wyznawców pisarza wciąż jeszcze rosło, więc agencja zajmująca się prawami do jego utworów ma pełne ręce roboty. Nowo zatrudniona asystentka szefowej domu wydawniczego otrzymuje zadanie odpisywania na listy adresowane do wielbionego przez miliony Amerykanów idola. Salinger, jak wiadomo, gustował w nierozbudzonych seksualnie lolitkach i taką właśnie dziewczyną wydaje się być dwudziestoletnia bohaterka filmu.

Mój rok z Salingerem (My Salinger Year), reż. Philippe Falardeau, prod. Irlandia, Kanada, 2020 r., Cineman

Polityka 17.2021 (3309) z dnia 20.04.2021; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Cicha emocjonalnie"
Reklama

Czytaj także

Kultura

Rafał Wojaczek pod gwiazdą rozpaczną

Swego czasu stał się idolem i do dziś rozbudza namiętności wśród czytelników. Spośród wielu młodo zmarłych literackich straceńców i nadwrażliwców może jeszcze Halina Poświatowska wywołuje czytelnicze emocje. Blednie za to mit Edwarda Stachury, mało kto wraca do wierszy Andrzeja Bursy czy prozy Marka Hłaski. Dlaczego jedne literackie legendy trwają, inne zdają się rozwiewać?

Mirosław Pęczak
08.12.2001