Film

Katastrofa na horyzoncie

Recenzja filmu: „Martin Eden”, reż. Pietro Marcello

„Martin Eden”, reż. Pietro Marcello „Martin Eden”, reż. Pietro Marcello Aurora Films
Spór, jaki bohater toczy ze wszystkimi, którzy zamiast do obiecywanej wolności zmierzają w kierunku wygodnego konformizmu i samounicestwienia, daje do myślenia.

Ciekawym pomysłem na zekranizowanie klasycznej powieści Jacka Londona miało być przeniesienie czasu i miejsca akcji (Ameryka, początek XX w.) do pogrążonych w potężnym kryzysie gospodarczym, radykalizujących się ideologicznie międzywojennych Włoch. Efekt, szczególnie dla widzów nieprzepadających za kinem intelektualnym, może się wydać mało satysfakcjonujący. Wątek nierównej, zawiedzionej miłości między dwudziestoletnim, pozbawionym środków do życia idealistą a rozsądną panną z bogatego domu nie robi dziś większego wrażenia. Aby złamać serce wyniosłej wybranki Martin Eden (Luca Marinelli) decyduje się przyspieszyć swoją edukację, mającą zaprowadzić go na szczyty sławy.

Martin Eden, reż. Pietro Marcello, prod. Włochy 2019 r., 129 min, MojeEkino

Polityka 18.2021 (3310) z dnia 26.04.2021; Afisz. Premiery; s. 99
Oryginalny tytuł tekstu: "Katastrofa na horyzoncie"
Reklama

Czytaj także

Kultura

Rafał Wojaczek pod gwiazdą rozpaczną

Swego czasu stał się idolem i do dziś rozbudza namiętności wśród czytelników. Spośród wielu młodo zmarłych literackich straceńców i nadwrażliwców może jeszcze Halina Poświatowska wywołuje czytelnicze emocje. Blednie za to mit Edwarda Stachury, mało kto wraca do wierszy Andrzeja Bursy czy prozy Marka Hłaski. Dlaczego jedne literackie legendy trwają, inne zdają się rozwiewać?

Mirosław Pęczak
08.12.2001