Film

Czas rewolucji

Recenzja filmu: „Nowy porządek”, reż. Michel Franco

„Nowy porządek”, reż. Michel Franco „Nowy porządek”, reż. Michel Franco Gutek Film
Meksykański reżyser dość szybko traci zainteresowanie swoimi bohaterami, wypełnia za to ekran pasmem zbrodni i okrucieństw.

Czym jest nowy film Michela Franco? Ostrzeżeniem? Prowokacją? A może jednak celną metaforą współczesnej polityki, która – przynajmniej w medialnych przekazach – coraz bardziej przypomina wojnę wszystkich ze wszystkimi. W „Nowym porządku” rewolucję, która ogarnia ulice Meksyku, oglądamy oczami zamożnych przedstawicieli klasy wyższej. Docierające z peryferii pogłoski o zamieszkach nie były przeszkodą w zorganizowaniu hucznego wesela Marianne (Naian González Norvind), ale rewolta wkrótce zmiata także najbogatszych. Franco nie bawi się przy tym w niuanse: bunt wykluczonych przypomina wściekłą rabację, krwawą zemstę za lata krzywd i poniżeń (co ściągnęło zresztą na autora filmu oskarżenia o rasizm i klasizm).

Nowy porządek (Nuevo orden), reż. Michel Franco, prod. Meksyk, Francja, 88 min

Polityka 42.2021 (3334) z dnia 12.10.2021; Afisz. Premiery; s. 83
Oryginalny tytuł tekstu: "Czas rewolucji"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Młodzi: monogamia to tylko jedna z opcji

Amelia chętnie słucha, gdy jej chłopak opowiada, jak mu się udała randka z drugą dziewczyną. Dla coraz większej liczby młodych monogamia przestaje być normą. Staje się tylko jedną z opcji.

Norbert Frątczak
11.10.2021