Film

Stworzenie mesjasza

Recenzja filmu: „Diuna”, reż. Denis Villeneuve

„Diuna”, reż. Denis Villeneuve „Diuna”, reż. Denis Villeneuve Warner Bros.
Villeneuve buduje tajemniczy, nieprzenikniony świat powoli i z rozmysłem.

Trzecie – a nawet czwarte, licząc porzucony projekt Alejandra Jodorowskiego z lat 70. – podejście do ekranizacji „Diuny” wreszcie okazało się satysfakcjonujące. Z zastrzeżeniem, że nie jest to film dla widzów szukających łatwej rozrywki i tanich emocji. Chwilami przypomina mniej widowisko science fiction, a bardziej rozgrywany w patetycznej tonacji epos rycerski z konfliktem możnych rodów Atrydów i Harkonnenów w tle oraz nieodłączną parareligijną symboliką. Historia księcia Paula Atrydy (Timothée Chalamet) jest przecież opowieścią o dojrzewaniu do roli mesjasza, który stanie do walki przeciwko złu, a żeby tego dokonać, musi wypełnić starożytne proroctwo. Sam Frank Herbert, autor powieściowego pierwowzoru, przyznawał, że inspiracją do stworzenia tej postaci były mity arturiańskie.

Diuna (Dune), reż. Denis Villeneuve, prod. USA, 155 min

Polityka 44.2021 (3336) z dnia 26.10.2021; Afisz. Premiery; s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "Stworzenie mesjasza"
Reklama

Czytaj także

Kraj

Wymarsz z religii

W szkołach średnich, w dużych miastach, uczestniczący w lekcjach religii to już mniejszość. Topniejąca z roku na rok.

Joanna Podgórska
01.12.2021