Miss Potter
Niesłychanie konwencjonalny melodramat, który mimo wszystko wzrusza.

Bohaterką „Miss Potter” Australijczyka Chrisa Noonana („Babe – świnka z klasą”) jest Beatrix Potter, ilustratorka i autorka słynnych książek o „Piotrusiu Króliku”, którymi zachwycali się mali czytelnicy na początku XX w. Kobieta samodzielna, żyjąca w epoce wiktoriańskiej, w której robienie karier przez panie uchodziło za gruby nietakt. Jej rodzice, choć rozumieli potrzebę kształcenia, widzieli jej przyszłość w charakterze gospodyni domowej u boku bogatego arystokraty. Ona sama chciała zostać biologiem, lecz gdy okazało się, że na żadne studia nie ma szans się dostać, zaczęła rysować, potem pisać bajki.

Wbrew pozorom jednak „Miss Potter” nie jest hołdem złożonym walce o prawa kobiet, tylko tradycyjnym romantycznym melodramatem utrzymanym w konwencji ekranizacji prozy Jane Austen. Jego treścią są narodziny uczucia 36-letniej autorki do początkującego wydawcy (Ewan McGregor), który odkrywa w niej artystyczny talent, akceptuje jej niezależność i odwzajemnia miłość.

Oglądając ten niesłychanie konwencjonalny film trudno jednak oprzeć się wzruszeniu, wywołanemu głównie świadomością kosmicznej odległości dzielącej nasz współczesny świat od ukazanego na ekranie. Ponadto wielkim atutem filmu jest udział Renée Zellweger jako pani Potter, kapitalnie oddającej emocjonalną zmianę w życiu dojrzałej bohaterki, a później jej tragedię.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną