Film

Time

Fabuła filmu ostentacyjnie oderwana od rzeczywistości.

Koreański twórca filmowy Kim Ki-Duk („Pusty dom”, „Łuk”) dał się poznać jako ciekawy artysta, konsekwentnie uprawiający poetycką odmianę kina autorskiego. Symboliczny melodramat „Time” jest już jego 13 dziełem (każdego roku powstaje nowy film), niestety chybionym.

Abstrakcyjna fabuła filmu jest tak ostentacyjnie oderwana od rzeczywistości, że trudno ją potraktować inaczej niż wzruszeniem ramion. Temat to rozpad heteroseksualnego związku. Erotyczne znudzenie partnerem i zazdrość o nowych kochanków zostaje wyrażona poprzez ciąg zaskakujących decyzji podejmowanych przez parę przeżywającą kryzys emocjonalny. Najpierw kobieta, potem mężczyzna poddają się bolesnej operacji plastycznej, całkowicie zmieniającej ich wygląd. Ma to udowodnić kochanej osobie, że fizyczność stanowi tylko formę, którą można dowolnie kształtować, a tak naprawdę liczy się głębokie (i niepowtarzalne z nikim innym) doznanie duchowe.

Bardzo interesujące w warstwie filozoficznej pytanie o trwałość miłosnej fascynacji i cenę, jaką gotowi jesteśmy płacić za utrzymanie związku opartego na seksie, na płaszczyźnie realistycznej irytuje dosłownością i niewyszukaną metaforyką.

Reklama

Czytaj także

Kultura

Wojewódzki z Matą o „Patointeligencji” i „Patoreakcji”

Mata, autor „Patointeligencji”, który właśnie opublikował nowy utwór z równie mocnym tekstem: – Społeczną rolą artysty czasami jest wystawienie się na strzał. Ja się czuję z tym dobrze, to zamieszanie czemuś służy.

Kuba Wojewódzki
03.04.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną