Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Film

Fatalne znudzenie

Recenzja filmu: „Głęboka woda”, reż. Adrian Lyne

„Głęboka woda”, reż. Adrian Lyne „Głęboka woda”, reż. Adrian Lyne Amazon Prime
Fabuła, która mogła być intrygującym portretem związku, w którym partnerzy nieustannie zadają sobie psychiczne rany, okazuje się podszytą mizoginią tandetą, bałaganiarską sensacją, zrealizowaną byle jak, bez dbałości o psychologię bohaterów.

W latach 80. i 90. brytyjski reżyser Adrian Lyne zyskał sławę jako twórca erotycznych dramatów, odważnie – przynajmniej takie wówczas sprawiały wrażenie – badających mroczne strony relacji damsko-męskich. „Dziewięć i pół tygodnia”, „Fatalne zauroczenie” czy „Niemoralna propozycja” cieszyły się sporym zainteresowaniem widzów, nawet jeśli z dzisiejszej perspektywy zdają się być przede wszystkim katalogiem fabularnych schematów. I choć Lyne miał w reżyserskiej karierze blisko dwie dekady przerwy, jego wizja świata się przez ten czas nie zmieniła. Wciąż interesują go kwestie małżeńskiego zaufania, zdrady i seksualnych obsesji, które odnalazł we wczesnej powieści Patricii Highsmith. „Głęboką wodę” zamienił jednak w erotyczny thriller, w którym zabrakło i erotyki, i napięcia, i jakiejkolwiek wiarygodności.

Głęboka woda (Deep Water), reż. Adrian Lyne, prod. USA, 115 min, Amazon Prime Video

Polityka 14.2022 (3357) z dnia 29.03.2022; Afisz. Premiery; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "Fatalne znudzenie"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >