Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Film

Hardrockowa space opera

Recenzja filmu: „Thor: Miłość i grom”, reż. Taika Waititi

„Thor: Miłość i grom”, reż. Taika Waititi „Thor: Miłość i grom”, reż. Taika Waititi materiały prasowe
Oszałamiająca kolorami i wizualnymi fajerwerkami rozrywka, nakręcona z niemal operowym rozmachem.

To nie Taika Waititi wymyślił przepis na idealny wakacyjny blockbuster, ale opanował go do perfekcji. Dużo akcji, bardzo dużo humoru, trochę autentycznych emocji, charyzmatyczni bohaterowie plus garść żartów dla najbardziej zagorzałych wielbicieli serii (a także komiksów, na podstawie których została zrealizowana). W „Miłości i gromie” te wszystkie elementy zostały poskładane z zegarmistrzowską precyzją. Thor (Chris Hemsworth) musi przerwać swoją kosmiczną wędrówkę w poszukiwaniu sensu istnienia, by stanąć do walki z Gorrem Bogobójcą, który przysiągł, że w zemście za śmierć córki zabije wszystkich bogów wszechświata. I to właśnie Thor jest kolejny na jego liście.

Thor: Miłość i grom (Thor: Love and Thunder), reż. Taika Waititi, prod. USA, 119 min

Polityka 29.2022 (3372) z dnia 12.07.2022; Afisz. Premiery; s. 74
Oryginalny tytuł tekstu: "Hardrockowa space opera"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >