Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Film

Wallander

Reżyser trzyma się twardo psychologicznych ram.

Filmy zrealizowane na podstawie powieści kryminalnych Henninga Mankella cieszą się w Szwecji ogromnym powodzeniem. Niestety, wszystkie zostały zekranizowane przez skandynawską telewizję i siłą rzeczy przypominają naszą „Kobrę”, a nie brawurowo skrojone widowiska w hollywoodzkim stylu.

„Wallander” w reżyserii Petera Flintha jest pierwszą adaptacją prozy Mankella dokonaną z rozmachem i przeznaczoną do szerokiej dystrybucji. Scenariusz został napisany specjalnie z myślą o kinie i nie powtarza pomysłu którejkolwiek z książek pisarza. Centralną postacią jest, oczywiście, zmęczony życiem inspektor Kurt Wallander (Krister Henrikson) – muzyczny koneser, znawca klasyki, wielbiciel dobrych trunków i genialny intuicjonista, kojarzący ze sobą najbardziej abstrakcyjne fakty.

Tym razem policyjny erudyta musi rozwikłać zagadkę wyjątkowo okrutnych mordów na młodych dziewczynach, dokonanych w Ystad. Specjalność Mankella, czyli szokowanie brutalnymi szczegółami doskonale zaplanowanej zbrodni, znajduje w filmie ciekawe rozwinięcie. W jednej z pierwszych scen dowiadujemy się, że morderca przez pół godziny znęcał się nad ofiarą. Powiesił ją na haku, podciął tętnicę szyjną, a całą krew przepompował do osobnego naczynia. Po co? Powiem tylko, że diaboliczny plan kilera obejmuje również samego komisarza i jego kolegów po fachu. Atmosferę osaczenia przez zło odczuwa się i przeżywa w niemal każdym kryminale.

Szczęśliwie reżyser „Wallandera” unika zbyt wielu sztampowych rozwiązań, trzyma się twardo psychologicznych ram. Docenił to sam autor „Milczenia owiec”, przyznając Flinthowi na festiwalu filmów policyjnych w Cognac nagrodę jury.

 

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Czynsze grozy. Są takie bloki, które zamieniły się w miejsca walk. Podwyżki, straszenie sądem, finansowa panika

Wspólnoty mieszkaniowe zaczęły masowo powstawać w Polsce 30 lat temu. Były jak powiew wolności: małe środowiska rządzące się przejrzystymi, demokratycznymi zasadami. Dziś to tylko wspomnienie. Demokracja wynaturzona, zarząd jak dyktatura, kontroli państwa brak.

Marcin Kołodziejczyk
06.03.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną