Film

Hiena

Coś z atmosfery subtelnych koreańskich horrorów.

Horrory nie są polską specjalnością, zdarzają się jednak wyjątki. Wydaje się nim thriller, a w zasadzie dramat społeczno-psychologiczny 38-letniego dokumentalisty Grzegorza Lewandowskiego „Hiena”.

Krwawych scen w nim nie ma, wampirów i zombi też nie, napięcie budowane nie jest w oparciu o goniącą bezmyślnie akcję, tylko o tajemniczy nastrój wokół rozbuchanej wyobraźni kilkunastoletniego chłopca (Jakub Romanowski), który stracił ojca. W scenerii wymarłych, opuszczonych śląskich kopalń chłopak nie daje sobie rady z irracjonalnym strachem, który go paraliżuje i prowokuje do dziwnych zachowań. Nie bacząc na grożące mu niebezpieczeństwo, chodzi na przykład do ciemnego lasu, gdzie spotyka się z dorosłym mężczyzną ze szramą na twarzy (dobra rola Borysa Szyca). Interesuje się też nagłymi zaginięciami dzieci, kojarząc ich zniknięcie z pojawieniem się w okolicy zbiegłej z ogrodu zoologicznego hieny.

Oryginalny, poetycki film Lewandowskiego ma w sobie coś z atmosfery subtelnych koreańskich horrorów, w delikatny, lecz wciągający sposób ukazujących stany lękowe nadwrażliwych bohaterów, próbujących dać sobie radę z traumą.

  

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Kraśnik i inne strefy wolne of LGBT

Rok temu ostentacyjnie wprowadzali „strefy wolne od ideologii LGBT”. Teraz Europa sprawdza, czy polskie samorządy głosujące za strefami łamały prawa człowieka. Tymczasem straszenie gejami trwa w najlepsze. Andrzej Duda kusi wyborców obietnicą obrony dzieci przed LGBT. Zrobi to w ramach zobowiązania, które nazwał Kartą Rodziny.

Marcin Kołodziejczyk
18.06.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną