Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Książki

Mordercza pamięć

Recenzja książki: Krzysztof Kotowski, "Niepamięć"

Autor wymyślił nie lada jaką ekipę śledczą.

Autorzy prozy kryminalnej prześcigają się w wymyślaniu nietypowych bohaterów. Nie jest to łatwe, ale Krzysztofowi Kotowskiemu akurat się udało. Autor „Niepamięci” wymyślił nie lada jaką ekipę śledczą, na którą składają się: komisarz Skalferin, który ma za sobą próbę samobójczą, jego syn Daniel, cierpiący na zespół sawanta („piękny umysł” zatrzaśnięty w autystycznej osobowości) i przypadkowo zaplątana w śledztwo staruszka Anna. Do tego jeszcze całą opowieść snuje... duch zmarłego męża Anny. Wydawać by się mogło, że takie nagromadzenie ryzykownych konceptów nie może przynieść nic dobrego, Kotowskiemu udało się jednak poskładać je w zajmującą całość. Autor w „Niepamięci” pomieszał kryminał z fantastyką, powieścią szpiegowską i rozliczeniową. Akcja startuje od niewinnego na pozór dochodzenia w sprawie zaginięcia starszej kobiety, sąsiadki Anny, prowadzonego przez Skalferina. Nagle zaczynają ginąć ludzie uwikłani w śledztwo. Okazuje się, że kluczowy świadek nie istnieje, a przełożeni komisarza zaczynają go podejrzewać o konfabulacje, wynikające z zaburzeń psychicznych. Skalferin wbrew wszystkiemu próbuje rozwikłać zagadkę, obawiając się, że tajemniczy zabójca może zagrażać również jego bliskim. Gdzie w tym wszystkim element powieści rozliczeniowej? Klucz do rozwiązania sprawy znajduje się w przeszłości. Skalferin do spółki z kolegą z tzw. służb odkrywają skrzętnie skrywaną tajemnicę eksperymentów hitlerowskiego pseudonaukowca na żydowskich dzieciach. Kotowski napisał wprawdzie powieść lekką, ale nie unika w niej stawiania pytań ważnych i poważnych. I dlatego warto już teraz zarezerwować sobie wolny wieczór na lekturę „Niepamięci”.

Krzysztof Kotowski, Niepamięć, Cat Book, Warszawa 2009, s. 225

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną