Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Książki

Bitwa o Normandię: cena zwycięstwa

Recenzja książki: Antony Beevor, "D-day"

Wydawnictwo Znak / materiały prasowe
Brytyjski historyk precyzyjnie przedstawia militarne i polityczne aspekty lądowania w Normandii 6 czerwca 1944 r.

„Do przedbitewnych rytuałów należało golenie włosów, żeby sanitariuszom łatwiej było opatrywać rany głowy, jednak wielu żołnierzy zostawiało pasek na środku na wzór Mohikanów. Utwierdziło to Niemców w przekonaniu, podtrzymywanym przez propagandę Wehrmachtu, że amerykańscy rangersi rekrutowali się z najgorszych więzień Stanów Zjednoczonych” – na takie m.in. niuanse inwazji na Normandię zwraca uwagę Antony Beevor w swojej monumentalnej historii tej drugiej pod względem ważności – obok bitwy stalingradzkiej – operacji II wojny światowej. Sukces aliantów zachodnich na plażach Francji (w sumie przerzucono wtedy przez kanał La Manche ok. 3 mln żołnierzy!) przyczynił się wszakże nie tylko do końca wojny – ukształtował także powojenną mapę kontynentu oraz wpłynął  na przynajmniej następne pół wieku historii Europy i świata.

Brytyjski historyk (autor głośnych monografii o walkach o Stalingrad właśnie i o Berlin) precyzyjnie przedstawia militarne i polityczne aspekty lądowania w Normandii 6 czerwca 1944 r. Najmocniejszą jednak stroną jego relacji jest właśnie opis zachowań zwykłych żołnierzy: ich odwagi i strachu, siły i wycieńczenia, szafowania życiem i prób jego za wszelką cenę uratowania, poczucia triumfu i klęski – związanej zwłaszcza ze śmiercią najbliższych frontowych przyjaciół czy najmłodszych podkomendnych.

Sporo miejsca Beevor poświęca również niezauważanej dotąd zwykle cenie sukcesu. Otóż wyzwolenie Normandii przyniosło ofiary śmiertelne wśród tamtejszej ludności cywilnej: w sumie zginęło wtedy prawie 35 tys. zamieszkujących tę prowincję Francuzów, a ok. 50 tys. odniosło rany. Ponadto wskutek związanych z inwazją bombardowań i ostrzału artyleryjskiego zrównanych zostało z ziemią wiele normandzkich miasteczek i wsi (tylko w regionie Calvados dach nad głową i całe mienie straciło blisko 80 tys. mieszkańców). Zniszczone – i to na lata – zostały także stada hodowlane i sady.

Mimo to mieszkańcy regionu wykazali zdumiewającą „solidarność w cierpieniu”. I choć niektórzy twierdzili, że „za Niemców było lepiej: byliśmy pod okupacją, ale mieliśmy wszystko, co było nam potrzebne”, a żołnierze alianccy żalili się na chłodne przyjęcie, to większość Normandczyków płakała z radości, mogąc znów śpiewać na ulicach Marsyliankę.

Antony Beevor, D-day. Bitwa o Normandię, Znak, Kraków 2010, s. 610

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Czy oddawać Ukrainie polskie patrioty? NATO naciska, presja rośnie, Warszawa odmawia

Międzynarodowa presja na Polskę nie maleje – zapewne będzie rosła do szczytu w Waszyngtonie, któremu potrzeba „sukcesu". W którymś momencie Warszawa może być nawet napiętnowana za opór, zwłaszcza jeśli na podarowanie Ukrainie świeżo kupionych patriotów zdecydują się Rumunia lub Szwecja.

Marek Świerczyński, Polityka Insight
14.05.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną