Książki

Wallander nie śledzi mundialu

Lato z kryminałem 2010: czas na Mankella

Polityka
Druga książka z naszego kryminalnego cyklu. I tym razem najważniejsze okażą się w śledztwie nie tyle poszlaki, co intuicja Wallandera, niejasne przeczucia i lęki.
Polityka

Kolejny tom naszej serii to „Fałszywy trop” Henninga Mankella. Tym raz przenosimy się do Skanii, w której zamiast typowego deszczu i błota, na przełomie czerwca i lipca 1994 r. mamy słońce i prawdziwy upał. Kto żyw, ogląda mistrzostwa świata w piłce nożnej. Szwecja idzie jak burza i wygrywa najpierw z Rosją, a potem z Brazylią.

Mundialem emocjonują się wszyscy – oprócz inspektora Kurta Wallandera, który próbuje rozgryźć tajemnicę dziwnych morderstw w okolicy Ystad. Wszystkie ofiary, między innymi były minister sprawiedliwości, zostały oskalpowane, tak jakby morderstwa dokonał Indianin. Wallandera prześladuje też obraz ciemnoskórej dziewczyny na polu rzepaku, która na jego widok oblała się benzyną i podpaliła.

Czy obie sprawy mają ze sobą coś wspólnego? Na podstawie tej powieści powstał odcinek serialu o Wallanderze. Nawet jeśli go znamy, przyjemność czytania Mankella nie słabnie ani trochę. Nie tylko dlatego, że wersja filmowa różni się od książki. Po prostu z przyjemnością towarzyszymy Wallanderowi w uciążliwym rozpracowywaniu zagadki. Zresztą konstrukcja jest taka, że czytelnik wie od niego więcej. Wallander tym razem długo błądzi po omacku, idzie fałszywym tropem, wypija hektolitry kawy z termosu, mało śpi i przez kilka tygodni nie potrafi znaleźć nici łączącej wszystkie ofiary.

I tym razem najważniejsze okażą się w śledztwie nie tyle poszlaki, co jego intuicja, niejasne przeczucia i lęki. Wallander dużo rozmyśla o mordercy, a morderca... o nim. Ta rozgrywka trzyma w napięciu aż do ostatniej strony.

Henning Mankell, Fałszywy trop, s. 465

Polityka 29.2010 (2765) z dnia 17.07.2010; Kultura; s. 50
Oryginalny tytuł tekstu: "Wallander nie śledzi mundialu"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Wielki Janusz Gajos. Mówi, a ludzie go słuchają

Kluczowe postaci w „Klerze” i „Kamerdynerze”, do tego kilka ról w Teatrze Narodowym i kolejne filmy w przygotowaniu. Od Janusza Gajosa zależy dziś w polskiej kulturze więcej niż kiedykolwiek.

Aneta Kyzioł
25.09.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną