Książki

Zagadka ukrytego tomu

Stieg Larsson i zagadka ukrytego tomu Millennium

Wyd. Świat Książki Wyd. Świat Książki Wyd. Świat Książki / materiały prasowe
Ponad 20 mln sprzedanych egzemplarzy, bezprecedensowy pośmiertny sukces, spory i kłótnie o fortunę po pisarzu to wymarzone tematy dla biografów Stiega Larssona.
Stieg Larsson ze swoją życiową partnerką, Evą GabrielssonSCANPIX/Forum Stieg Larsson ze swoją życiową partnerką, Evą Gabrielsson

Trzeba przyznać, że Forshaw – znakomity znawca kryminałów brytyjskich – wykonał benedyktyńską robotę. Rozmawiał z wydawcami i tłumaczami. Przepytał innych znanych twórców powieści kryminalnych, na czym polega fenomen napisanej przez Larssona trylogii. Sam także udziela odpowiedzi: „Nie trzeba dodawać, że przedwczesna śmierć Larssona stanowi zasadniczy element mitu, jakim obrosło jego życie i dzieło. Ale prawdziwym powodem powszechnego zachwytu, jaki wzbudziła trylogia »Millennium« (wraz z ciętą i gwałtowną krytyką społeczną, będącą nieodłączną częścią wojującej natury Larssona), jest jej nowatorskość i inteligencja”.

W zasadzie Forshaw nie odkrywa Ameryki – w jego książce trudno znaleźć nowe fakty dotyczące życia pisarza. Dowiadujemy się więc, że młody Stieg od dziecka interesował się polityką, gdy miał 13 lat, otrzymał od ojca maszynę do pisania („Nieustanne walenie w klawisze do tego stopnia denerwowało sąsiadów, że trzeba było ją przenieść do piwnicy”). Atmosfera lat 60., protesty przeciwko wojnie w Wietnamie, uczestnictwo w organizacji komunistycznej ukształtowały Larssona – dziennikarza nękającego skrajną prawicę w Szwecji, występującego w roli doradcy ministra spraw wewnętrznych, prelegenta zapraszanego przez Scotland Yard.

Mężczyzna, który palił za dużo

Forshaw (podobnie jak wielu innych) nie ma wątpliwości: stan ciągłego zagrożenia obecny w życiu pisarza (by chronić przed atakiem swoją życiową partnerkę Evę Gabrielsson, nigdy nie zalegalizowali związku; konsekwencje tego kroku okazały się dalekosiężne), ponad 60 papierosów wypalanych dziennie oraz przepracowanie przyczyniły się do zawału serca, którego Larsson nie przeżył. Forshaw komentuje: „Leonard Bernstein, podobnie jak Stieg Larsson, palił ogromne ilości papierosów, ale za to wolał kuchnię francuską niż »śmieciowe jedzenie« – nieodłączny element lekkomyślnego stylu życia Larssona”.

Z jednej strony biograf rozprawia się z pewnymi mitami, którymi obrosła śmierć pisarza (choćby takim, że Larssona otruto dziwną substancją niczym szpiega Litwinienkę w Londynie), z drugiej jednak – sam wzmacnia inne. Wiadomo, że w rękach Evy Gabrielsson pozostał plecak pisarza, a w nim jego dziennik oraz laptop. Wiele wskazuje na to, powiada Forshaw, że ów laptop zawiera rzecz bezcenną – niedokończony czwarty tom „Millennium”.

Angielski krytyk sumuje więc to, co już i tak o Larssonie wiemy. Skąd ta trudność w uzyskaniu nieznanych szczegółów biografii? Ano stąd, że istnieje coś w rodzaju embarga na nowe informacje o pisarzu. Znamienne, że wśród osób, z którymi Forshaw nie porozmawiał, jest właśnie Eva, żyjąca z Larssonem pod jednym dachem przez 30 lat. Nie jest tajemnicą, że Gabrielsson przygotowuje własną książkę o ich wspólnym życiu, a wiedza, którą ma, jest rzeczywiście bezcennym towarem.

Kobieta, która przeżyła wszystko

Biografia robi się znacznie ciekawsza, gdy zabiera się za rozwikłanie literackiej zagadki. Cóż takiego sprawiło, że to właśnie „Millennium” w oceanie innych kryminałów odniosło taki sukces? Pewną odpowiedź podsuwa e-mail, który Larsson napisał do swej wydawczyni Evy Gundin: „Starałem się stworzyć bohaterów kompletnie różnych od typowych postaci występujących w kryminałach. Dlatego właśnie Mikael Blomkvist nie cierpi na wrzody, nie ma problemów z alkoholem i nie przeżywa bólu istnienia. Nie chodzi do opery i nie oddaje się jakiemuś dziwacznemu hobby, jak sklejanie modeli samolotów. (...) Zupełnie świadomie zamieniłem też rolami obie płcie: Blomkvist odgrywa rolę »laluni«, gdy tymczasem sposób postępowania i umiejętności Lisbeth Salander stawiają ją w roli »faceta«”.

 

 

To właśnie Lis jest głównym atutem „Millennium”. Psychotyczna (i nieco starsza) Pippi Langstrump z wytatuowanym smokiem jest postacią, jakiej jeszcze w dziejach kryminału nie było. Raz jeszcze oddajmy głos Forshawowi: „Jak Pippi zachowywałaby się dzisiaj? Na kogo by wyrosła? Jak postrzegaliby ją inni – jako socjopatkę? Zdziecinniałą kobietę? Larsson uznał, że Pippi mogłaby mieć różny od powszechnego obraz społeczeństwa, i przeistoczył ją w Lisbeth Salander, dwudziestopięcioletną dziewczynę wyalienowaną ze społeczeństwa, niemającą przyjaciół, niepoddającą się resocjalizacji”. A zarazem pisarz stworzył postać obdarzoną nadludzkim wręcz instynktem przetrwania.

Reszta „Millennium” to dodatek do Salander. Ale dodatek nie byle jaki. W warstwie fabularnej otrzymujemy rzadko spotykane w takiej skali nagromadzenie przemocy, korupcję, intrygi służb specjalnych. Larsson ma także niezwykły dar kreowania wyjątkowo odrażających typów.

Na innym poziomie „Millennium” to opowieść o przemocy seksualnej, molestowaniu kobiet, prawicowym ekstremizmie, a także klęsce państwa, które nie potrafi już wywiązywać się ze swoich opiekuńczych funkcji. Lektura trylogii jest także frajdą dla czytelników lubiących tropić literackie nawiązania do innych twórców. A tych w „Millennium” jest bez liku: od Astrid Lindgren po feministyczne kryminały Sary Paretsky. Od kipiących od przemocy powieści Mike’a Spillane’a po seks i wątki szpiegowskie w bondowskich opowieściach Iana Fleminga.

Mężczyzna, który nie wykorzystał szansy

Jeden z najciekawszych fragmentów biografii nie ma nic wspólnego z Larssonem, dotyczy zaś stanu ducha jego partnerki. „Początkowo wydawało się, że Gabrielsson nie zdaje sobie sprawy z tego, jak kontrowersyjna okaże się walka o spuściznę po pisarzu. (...) Pogrążona w rozpaczy próbowała znaleźć terapeutę, jednak na próżno, gdyż wszyscy psychologowie byli zajęci Szwedami, którzy ucierpieli podczas tsunami w Azji”.

Jeśli czegoś brakuje książce Forshawa, to właśnie społecznego i kulturowego kontekstu, w jakim powstało „Millennium”. Ot choćby warto zauważyć, że dla Skandynawów pisanie powieści kryminalnych jest bardzo często formą naprawiania świata. Nie jest przypadkiem, że świetna autorka Liza Marklund zarówno pisze kryminały dotyczące przemocy wobec kobiet (przypomnijmy „Studio Sex”), jak również od wielu lat inicjuje kampanie społeczne poświęcone tej kwestii. I nie bez powodu Henning Mankell znajdował się ostatnio na jednym ze statków Flotylli Pokoju na rzecz Gazy zaatakowanych przez izraelskich komandosów.

Gdy mowa o literackich przyczynach sukcesu „Millennium”, warto by podkreślić mocniej, że Larsson pożenił ogień z wodą: mitologiczną tradycję opowieści o superbohaterach (Lis jest taką postacią nie z tego świata) z realistycznym tłem wydarzeń. Taka krzyżówka w kryminałach udawała się mało komu.

Ciekawą myśl na temat „Millennium” wypowiedział Johan Theorin – autor znakomitych kryminałów rozgrywających się wśród wichrów i sztormów na Olandii: „Jeśli chodzi o powieści Stiega Larssona, to wraz z moimi szwedzkimi przyjaciółmi długo zastanawialiśmy się, czy są one warte polecenia. Uważam, że są trzymającymi w napięciu i zajmującymi thrillerami, ale mam do nich kilka uwag. Są zbyt długie i szczegółowe i, jak na mój gust, za dużo w nich mowy o komputerach”. Być może Theorin dotknął sedna sprawy. Jeśli w powieściach Larssona jest jakiś optymistyczny aspekt, to ten, który dotyczy możliwości poznawczych, jakie daje Internet i świat elektronicznych mediów. Być może także ta przemycana podskórnie wiara w technologię jest także tym aspektem, który przyciąga czytelników.

Lektura „Mężczyzny, który odszedł za wcześnie” przekonuje nas, że wciąż znajdujemy się na początku opowieści o Larssonie – jednej z nowych ikon popkultury. Możemy spodziewać się więc kolejnych biografii. Jak to w przypadku ikon bywa, powrócą pytania o tajemniczą czwartą część „Millennium”, ukrytą w czeluściach laptopa.

Wprawdzie Stieg umarł za młodo, ale przedstawienie musi trwać dalej. W przypadku Larssona ta żelazna reguła popkultury z pewnością nie zostanie złamana.

Polityka 34.2010 (2770) z dnia 21.08.2010; Kultura; s. 50
Oryginalny tytuł tekstu: "Zagadka ukrytego tomu"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną