Recenzja książki: Lars Kepler, "Hipnotyzer"

Demon z hipnotycznego majaku
Kepler nie tylko tworzy ciekawą intrygę kryminalną, ale również stawia pytania dotyczące roli psychologii.
materiały prasowe

Po wielkich sukcesach prozy Henninga Mankella i Stiega Larssona zaroiło się od kolejnych królów i królowych skandynawskiego kryminału. Część książek nie jest warta uwagi, ale trafiają się pośród nich prawdziwe perełki, jak chociażby „Hipnotyzer” Larsa Keplera. Pod tym pseudonimem kryje się duet szwedzkich pisarzy: Alexander Ahndoril i Alexandra Coelho Ahndoril, a ta opasła powieść jest pierwszą częścią cyklu o perypetiach komisarza kryminalnego Joony Linny. Fabuła „Hipnotyzera” jest tak bardzo wielowątkowa, że pomysłami Keplera spokojnie można by obdzielić kilka innych książek.

W centrum tego kryminału psychologicznego umieszczona została postać Erika Marii Barka, lekarza, który zasłynął eksperymentami z wykorzystaniem hipnozy do leczenia głębokich traum. Po latach obudzone kiedyś demony powracają i uderzają nie tylko w lekarza, ale również w jego rodzinę. Rozpoczyna się skomplikowana rozgrywka, której stawką jest życie syna, a splatają się w niej sprawy młodocianego psychopatycznego zabójcy, krwawej zemsty byłej pacjentki tytułowego hipnotyzera oraz gangu dzieciaków, które przyjmują pseudonimy od nazw pokemonów.

Kepler nie tylko tworzy ciekawą intrygę kryminalną, ale również stawia pytania dotyczące roli psychologii w świecie fundującym nam coraz więcej traum. Do tego dodaje jeszcze przewrotną grę z wzorcem kryminału skandynawskiego. Znakiem firmowym są tam fabuły opowiadające o zbrodniach, których ofiarami są dzieci. W „Hipnotyzerze” zaś to właśnie dzieci i nastolatki okazują się „odrażający, brudni, źli”.

Lars Kepler, Hipnotyzer, przeł. Marta Rey-Radlińska, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2010, s. 630

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną