Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Książki

Poetyka i picie sześciopaku

●●●●○○
Charles Bukowski, Fragmenty winem poplamionego notatnika, przeł. Robert Sudół, Noir sur Blanc, Warszawa 2010, s. 368

Uwielbiamy go za styl: ironiczny i przejmujący, pełen dystansu i prowokująco bezpośredni. No ale nikt na świecie nie potrafi kląć tak jak Bukowski. Szczerze i z urokiem robi to także we „Fragmentach winem poplamionego notatnika” – opowiadaniach, esejach i felietonach z lat 1944–90, zebranych przez Davida Stephena Calonne’a. Znajdziemy tu niepublikowane wcześniej „Zapiski starego świntucha”, sprośne opowiadania erotyczne (pisarz współpracował z pismami pornograficznymi), środowiskowe pamflety, luźne refleksje na tematy pisarskie i minieseje. Znaczy to, że Bukowski miał również drugie oblicze – naukowca rozprawiającego o tekstach klasyków? Nic podobnego! Otóż w okołoliterackich uwagach autora „Listonosza” łatwo zidentyfikować owego niepoprawnego kontestatora, którego tak pokochali fani „Ćmy barowej” – ekranizacji „życiopisania” Bukowskiego.

Jego refleksje na temat świata literackiego zachowują wszystkie elementy jego stylu. Weźmy choćby tytuł: „Rozwlekły esej o poetyce i zbolałym życiu napisany podczas picia sześciopaku (wysokie puszki)”, w którym potępia „certolenie się z tradycją”. Bukowski pisze, że poezja musi nieustannie wyzwalać się z samej siebie. Okrzepłych na ciepłych posadach intelektualistów nazywa manekinami. Postuluje poezję pełną życia, mięsa: bolesną i prawdziwą. Oczywiście wszystkie łatki, które przylgnęły do pisarza, są nadal aktualne: to mizogin, pijak i erotoman. Ale pod warstwą knajpianych anegdot i awanturniczych historii drzemią opowieści o tęsknocie za akceptacją i miłością. Ich podmiotem jest amerykański chłopak, który przez całe dorosłe życie koniecznie chciał umrzeć dla poezji.

Agnieszka Wolny-Hamkało

Polityka 46.2010 (2782) z dnia 13.11.2010; Kultura; s. 80
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną