Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Książki

Człowiek wzburzony

Recenzja książki: Philip Roth, "Wzburzenie"

materiały prasowe
Na nową książkę Philipa Rotha czekam zawsze z niecierpliwością i po raz kolejny się nie zawiodłam.

Ostatnio Roth sporo pisał o starości, ta książka jest inna, młodzieńcza, bohaterowi „Wzburzenia” bliżej do Portnoya niż do Zuckermana. Marcus Messner, syn rzeźnika koszernego, wychował się w Newark. Od wczesnego dzieciństwa pomagał ojcu w sklepie. Potrafił wypatroszyć kurę i wielokrotnie był świadkiem rytualnego uboju zwierząt. Dziadek i wujowie byli rzeźnikami, on zaś zapragnął zostać prawnikiem, wybrał sobie college gdzieś daleko od New Jersey, w stanie Ohio. Wszystko po to, by uciec od ojca, który zadręczał wszystkich swoim niepokojem o syna. Relacja z ojcem, jak często u Rotha, jest skomplikowana – są sobie bliscy i nie mogą ze sobą wytrzymać. Mamy rok 1951 i wojnę w Korei. Na campusie panują surowe reguły obyczajowe, a wszyscy studenci muszą uczestniczyć w nabożeństwach metodystycznych, nawet Żydzi. W trakcie takiego nabożeństwa Marcus, ateista i wielbiciel Bertranda Russella, śpiewa sobie w myślach pieśń wojskową i szczególnie mocno akcentuje słowo „wzburzenie”. Jest wściekły na rygory obyczajowe, na przymus religijny, na swoich kolegów, na ojca, przez którego musiał tak daleko uciec.

Roth świetnie odmalowuje atmosferę amerykańskiej, konserwatywnej i opresyjnej uczelni z początku lat 50. W tle mamy strach przed wojną, na której giną amerykańscy żołnierze. Marcus zaś uruchamia fatalną sekwencję zdarzeń. Jego historia układa się w klarowną przypowieść o tym, że „najbanalniejsze, przypadkowe, komiczne nieraz wybory pociągają za sobą nieproporcjonalnie poważne skutki”. Marcus ucieka przed losem, jego ojciec próbuje uchronić go przed czymś, tymczasem pętla się zaciska. Czy winna jest klątwa, która wisi nad ich rodziną? Czy to przekleństwo losu żydowskiego? Ta świetnie skonstruowana i zaskakująca powieść układa się we współczesną tragedię o człowieku, który nie może uniknąć klęski. Słowo wzburzenie pasuje zresztą do wielu bohaterów Rotha. Człowiek wzburzony walczy, buntuje się przeciwko wszelkim okowom rodzinnym, społecznym, nawet przeciwko starości. Ta walka, czasem całkowicie skazana na klęskę, jest sensem jego życia. A nic poza nim już go nie czeka.

Philip Roth, Wzburzenie, przeł. Jolanta Kozak, Czytelnik, Warszawa 2011, s. 200

Polityka 08.2011 (2795) z dnia 19.02.2011; Afisz. Premiery; s. 68
Oryginalny tytuł tekstu: "Człowiek wzburzony"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Każde „nie” to głos szatana. Przemoc księży egzorcystów wychodzi na światło dzienne

W czasie śledztwa zamiast skupić się na tym, że odebrano mi wolność i molestowano, zajmowano się udowodnieniem, czy umiem mówić po aramejsku. Gdyby zmienić słowa „oprawca ksiądz” na „oprawca mężczyzna”, optyka na to, co się stało, byłaby zupełnie inna – mówi Irena, egzorcyzmowana wbrew woli przez kilkunastu księży.

Agata Szczerbiak
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną