Książki

Horror historyczny

Recenzja książki: Zbigniew Wojnarowski, "Miraż"

materiały prasowe
Wojnarowski gra z odbiorcami, balansując na granicy horroru. Horroru historycznego.

Książka Zbigniewa Wojnarowskiego to kolejna, po powieściach Jacka Inglota, Macieja Parowskiego, Marcina Wolskiego i Szczepana Twardocha, pozycja z serii „Zwrotnice czasu. Historie Alternatywne”, ukazującej się nakładem Narodowego Centrum Kultury. Jest to zbiór opowiadań – po części premierowych, po części znanych czytelnikom „Nowej Fantastyki” – dla których elementem wspólnym jest tytułowe kino Miraż. Obecnie zalane sztucznym jeziorem, niegdyś przyciągało widzów, których historie (w sumie sześć) poznajemy z opowieści byłego biletera, Gaibela. W relacjach staruszka rzeczywistość miesza się z urojeniami. Bohaterowie miotają się między prawdziwym życiem a ścigającymi ich demonami, podobnie jak czytelnik nie wiedząc, czy mają do czynienia z rzeczywistymi monstrami czy jedynie z koszmarnymi majakami.

Wojnarowski gra z odbiorcami, balansując na granicy horroru. Horroru historycznego, bo podobnie jak we „Wrońcu” Dukaja, w quasi-fantastycznej formie autor stara się uchwycić realia minionych czasów (unika jednak przerysowywania). Zwierciadłem, w którym odbija się historia, staje się taśma celuloidowa, rzadko kiedy przekazująca fakty, częściej nastroje z przełomowych dla Polski momentów XX w. Wielkie przemiany opisuje zaś Wojnarowski z perspektywy nie bojowników starających się zmienić otaczającą ich rzeczywistość, ale tych, którzy pragnęli jedynie się dostosować. Wyróżnikiem tych opowieści staje się więc fakt, że nie opisują czynów wielkich, ale konieczne, świadomie zrywają ze schematem historii alternatywnej, w której Polska urasta w siłę. Gorzka to lektura i niezwykła.

Zbigniew Wojnarowski, Miraż, Narodowe Centrum Kultury, Warszawa 2011, s. 545

Polityka 27.2011 (2814) z dnia 28.06.2011; Afisz. Premiery; s. 66
Oryginalny tytuł tekstu: "Horror historyczny"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Rafał Wojaczek pod gwiazdą rozpaczną

Swego czasu stał się idolem i do dziś rozbudza namiętności wśród czytelników. Spośród wielu młodo zmarłych literackich straceńców i nadwrażliwców może jeszcze Halina Poświatowska wywołuje czytelnicze emocje. Blednie za to mit Edwarda Stachury, mało kto wraca do wierszy Andrzeja Bursy czy prozy Marka Hłaski. Dlaczego jedne literackie legendy trwają, inne zdają się rozwiewać?

Mirosław Pęczak
08.12.2001
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną