Recenzja książki: Kasper Bajon, "Klug"

Rimbaud szachów
„Klug” to proza brawurowo imitująca uczony esej. Wciąga niemiłosiernie.
materiały prasowe

Obdarzona wigorem, z archeologiczną precyzją oddaje ruch, który powoduje anegdotą i porywa słuchacza, aby, śledząc zaskakujące tropy, realizował ukryty plan. Motorem intrygi drugiej książki Kaspra Bajona jest tajemnica mordu dokonanego w 1888 r. na tytułowym bohaterze, temperamentnym mistrzu szachowym. Nie bez powodu dowiadujemy się o tzw. Rimbaudzie szachów. Narrator, młody współczesny aktor, wyzwala fantomowe byty. Kieruje nim namiętność równie zagadkowa, co relacje obiektu jego zainteresowań z demiurgiczno-spiskowym stowarzyszeniem Skarabeusza.

Staroświeckie kostiumy ożywają, pląsają w dekoracjach, niby rumianolice maszyny, zyskują na atrakcyjności, by dowodzić diabelnej skuteczności iluzji. Pisarz w tych imitacjach eseju dowodzi, że wiedza to władza, w dodatku wie, czym żyje fikcja, wie, jak wygląda zamach stanu, gdzie mieszka przygoda, a przy okazji nie pozwala zgubić się najmniejszej nawet tajemnicy, bo zna wagę wyobraźni. Narratorowi nie sposób nie kibicować, choć nie trzeba, to samorodny mistrz fikcyjnego eseju. Co się zaś tyczy autora: osobiście widzę Bajona jako poważną konkurencję dla takiego chociażby Jacka Dehnela. Skojarzenie być może prymitywne przez historyczny sztafaż, a i pewną wierność elementom kultury wysokiej, tyle że w „Klugu” to wszystko uplastycznia opowieść, która igra z rozumnością i nie brakuje jej metaliterackiego luzu.

Kasper Bajon, Klug, Wielka Litera, Warszawa 2012, s. 240

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną