Recenzja książki: Bronisław Wildstein, "Ukryty"

Głowy niewawelskie
W nowej powieści sensacyjnej Bronisława Wildsteina „Ukryty” są trzy trupy (jeden bez głowy), za które nikt nie zmówi nawet paciorka, bo wszyscy zajmują się modlitwą za ofiary smoleńskie.
materiały prasowe

Popełnianie jakichkolwiek morderstw stało się teraz dużo większą nieprzyzwoitością niż zazwyczaj, a to z tego powodu, że odwraca uwagę od żałoby narodowej.

Jak udało mi się policzyć, dziewięć razy akcja powieści przenosi się pod krzyż pod Pałacem Prezydenckim, co jest majstersztykiem fabularnym, ponieważ robi to bez najmniejszego związku z przebiegiem akcji. Popełnione u Wildsteina morderstwa z żałobą smoleńską się bowiem nie wiążą, co jest zresztą główną przyczyną potępienia ich przez autora.

Książka jest dość realistyczna w momentach, kiedy dokumentuje, że po cokolwiek by się wyszło z domu, to i tak wejdzie się na modlących. („Bezcelowo chodził po mieście (...) aż znalazł się tu sto metrów od krzyża, pod Pałacem Prezydenckim”, „Właściwie nie wiedział, jak trafił wieczorem pod krzyż”). Za stan naturalny powieść przyjmuje to, że na ulicach trwają nieustanne egzekwie. Co jest przyczyną, że nie wszyscy ludzie chcą klęczeć na ulicy? Wykształcenie. „Przechodnie w większości mijali je [kobiety] z wystudiowaną obojętnością”.

W tej sytuacji ogólnej nikomu, łącznie z autorem powieści, przez cały przebieg akcji żadnych dowodów zbrodni nie udaje się zebrać. Policja – to nowość w polskiej literaturze kryminalnej – wcale nie jest jednak za głupia na to, żeby znaleźć sprawcę. Ona jest właśnie na to za sprytna i nie szuka go specjalnie. Zbrodnie te bowiem dokonane zostały w środowisku artystycznej lewicy. Jego przedstawiciele zabijają się w najlepsze, jak gdyby nigdy nic, i są oderwani od zdrowej tkanki narodu tak dalece, że niektórzy nawet głowy swe mają w Wiśle. Oczywiście – wobec ogromu nieprawidłowości w kraju – nie jest to takie ważne i nie robi wielkiej różnicy, co się stało w powieści z głową.

Świat Wildsteina nie jest idealny, ale ma swoje dobre strony. Składa się wyłącznie ze starych mężczyzn i młodych kobiet, którzy chodzą ze sobą do łóżka. Starych kobiet i młodych mężczyzn w nim nie ma, którą to sytuację doceni każdy facet po pięćdziesiątce.

Autor bardzo dba o prezentowanie polskiego punktu widzenia, z jednym wyjątkiem słowa „wyksztusić” pisanego przez „sz”.

Bronisław Wildstein, Ukryty, Zysk i S-ka Wydawnictwo, s. 256

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną