Bóg myśli matematycznie
Recenzja książki: Michał Heller, "Filozofia przypadku. Kosmiczna fuga z preludium i codą"
Mimo że w tekście nie brakuje nawet równań matematycznych. Michał Heller jest kosmologiem, fizykiem, matematykiem, ale także duchownym katolickim, teologiem i filozofem. Autorem wielu książek pasjonujących także ludzi niewierzących, lecz gotowych do dialogu na temat Boga i natury rzeczywistości. Prof. Heller pisze, że dedykowałby swą książkę Richardowi Dawkinsowi i Williamowi Dembskiemu. Pierwszy jest biologiem ewolucyjnym i walczącym ateistą, drugi głośnym obrońcą i popularyzatorem doktryny tak zwanego Inteligentnego Projektu, czyli kreacjonizmu. Już ta dedykacja zapowiada, że będzie poważnie.
Kto myśli, że ks. Heller pewnie dołącza w swej tytułowej „filozofii przypadku” do obozu kreacjonistów, bo przecież jako katolik wierzy w Boga Stworzyciela nieba i ziemi, ten się myli. Bo Heller oba podejścia – Dawkinsa i Dembskiego – do fundamentalnego pytania „Bóg czy czysty przypadek?” uznaje za chybione. I po mistrzowsku rozwija własną myślową propozycję. Choć dużo pisze o rachunku prawdopodobieństwa, zastrzega, że jego książka nie jest tylko historią teorii prawdopodobieństwa. Więc czym jest? Głosem na rzecz Boga, którego Heller odnajduje w języku matematyki. Siła, uroda i znaczenie dzieła prof. Hellera polega na tym, że stawiając fundamentalne pytania, nie ma ono w sobie cienia jakiegokolwiek fundamentalizmu.
Michał Heller, Filozofia przypadku. Kosmiczna fuga z preludium i codą, Copernicus Center Press, Kraków 2012, s. 331