Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Książki

Wojna 2.0

Recenzja książki: Jeremy Scahill, „Brudne wojny”

materiały prasowe
Książka bywa nużąca. To morze wątków i mnóstwo spraw, o których polski czytelnik nigdy nie słyszał. Tym bardziej warto po nią sięgnąć.

Nowoczesna wojna nie jest ograniczona ani czasem, ani przestrzenią. Toczy się non stop. Ma swoje ofiary, choć ciężko byłoby wskazać jej bohaterów. Nikt się zresztą specjalnie nie pali, żeby się nią chwalić. Tym większą rolę odgrywają książki takie jak ta Jeremy’ego Scahilla. Tak naprawdę to żmudne dziennikarskie śledztwo, które w oryginale wraz z przypisami zajmuje prawie tysiąc stron. Polski czytelnik dostaje wersję okrojoną. I to mocno. Ale istota została zachowana. Autor opisuje, jak w przeciągu kilkudziesięciu lat Ameryka przedefiniowała słowo „wojna” na „operacja kinetyczna”, a „zabijanie wrogów” – na „przeciwdziałanie ekstremizmowi”. Prowadzona za pomocą tysięcy dronów krucjata z punktowych uderzeń przeszła w fazę regularnych ataków. Ataków, w których bez żadnego sądu, a czasem zaledwie na podstawie poszlak i przesłanek, zabija się ludzi. Wszystko odbywa się na tyle cicho i na tyle daleko, że mało kto zadaje pytania. Chyba że psychicznie nie wytrzyma któryś z operatorów dronów i publicznie zacznie zadawać pytania, na które nie odpowiedzieli mu jego przełożeni. Czy ten mały cień, który nagle pojawił się na ekranie przed błyskiem eksplozji, to był pies czy może jednak dziecko?

Książka Scahilla bywa nużąca. To morze wątków i mnóstwo spraw, o których polski czytelnik nigdy nie słyszał. Tym bardziej warto po nią sięgnąć.

 

Jeremy Scahill, Brudne wojny, przeł. Jakub Małecki, Wyd. Sine Qua Non, Kraków 2014, s. 480

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Polityka 11.2014 (2949) z dnia 11.03.2014; Afisz. Premiery; s. 70
Oryginalny tytuł tekstu: "Wojna 2.0"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Świat

Lęk przed drugą Jałtą. Trzech drapieżców gra już nowy koncert mocarstw? Trudny czas dla Europy i Polski

Amerykańska interwencja w Wenezueli i zapowiedzi Donalda Trumpa o zagarnięciu Grenlandii zapowiadają inny porządek świata. Fatalny dla takich krajów jak Polska.

Tomasz Zalewski z Waszyngtonu
13.01.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną