Książki

Sentymentalny ptyś

Recenzja książki: Paulina Wilk, „Znaki szczególne”

materiały prasowe
Tej książce nie brakuje znaków szczególnych. Na przykład szczególnie ładnie odkurza ona rekwizyty i gesty z dawnej epoki, którą ponad 20 lat temu zamknęliśmy, tak jak zamyka się pokój, gdzie zmarł ten najmniej godny członek rodziny.

Mieszanina sentymentu i szacunku nie pozwala wywalić wszystkiego na śmietnik. Ale wstyd zamyka drzwi lepiej niż najmocniejszy zamek. Pauliny Wilk to jednak nie krępuje. Co rusz wynosi z tego pokoju jakiś zapomniany rekwizyt. Ciepły ptyś w szklanej butelce, telewizor Neptun 505, rower Wigry 3. Coś, co dziś funkcjonuje co najwyżej jako hasła z pustego słownika hipstera, u niej nabiera smaku, koloru. Czasem można odnieść wrażenie, że w jakiś tajemniczy sposób podglądała nasze własne zabawy i wybory: „Bo gdy bawiliśmy się w międzynarodowe wyścigi, każdy chciał być Stanami Zjednoczonymi, a Polską – nikt”. Na tym lukrowanym dzieciństwie Wilk się jednak nie zawiesza. Celnie rozszyfrowuje posłańców nowego świata, którzy jak zawsze w takich sytua­cjach dali coś innego, niż obiecywali. Domofon, który obiecywał poczucie bezpieczeństwa, tak naprawdę sąsiadów zmienił we współlokatorów. Albo żaluzje. Wszyscy je zakładali. To miał być luksus. A została tylko samotność. Albo to krótkie zdanie: „A my nagle staliśmy się tym, co mogą nam kupić rodzice”. Gorsze są jednak te momenty, kiedy pogoń za utraconym czasem zderza się z czasem zastanym. Sentymentalizm ma tę słabość, że łatwo go pomylić z banałem. I są takie momenty w tej opowieści. Piłem tego ciepłego ptysia, który bardzo mi smakował. I wiem, że nie można się z tym smakiem konfrontować, bo stracę coś ważnego. Piękne wspomnienia. To nieprawda, że kiedyś było lepiej. Kiedyś było tylko inaczej.

 

Paulina Wilk, Znaki szczególne, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014, s. 249

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Czym są uczucia między robotami a ludźmi?

Jak autorka niemieckiego „Die Zeit” próbowała zaprzyjaźnić się ze „sztucznym inteligentem”, Botrisem.

Ana Mayr, [tł.] Adam Krzemiński
14.05.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną