Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Książki

Mistrz samozniszczenia

Recenzja książki: Pete Townshend, „Kim jestem”

materiały prasowe
Nigdy występy nie sprawiały mi tyle przyjemności” – opisuje Pete Townshend swój stan w chwili, gdy doszło do tragedii w Cincinnati.

Stratowano tam przed wejściem na koncert 11 fanów, ale zespołowi nikt o tym nie powiedział – mieli grać dalej. Zestawiona z takich niewesołych opowieści, ale fascynująca autobiografia „Kim jestem” nie sprawi może, że ktoś zapała do bohatera miłością, ale lepiej zrozumie i jego, i zjawisko, którego częścią jest do dziś, gdy jego grupa The Who obchodzi 50 urodziny.

Brutalnie szczera książka to wyrównanie rachunków po latach bycia „tym trzecim” – po kolegach z The Beatles i The Rolling Stones. Bo pisarskim umiejętnościom Townshenda, jednego z większych erudytów w rockowym gronie, trudno dorównać. Jednocześnie jest to rachunek sumienia, bo człowiek, który zasłynął pierwszym scenicznym aktem roztrzaskania gitary elektrycznej, jednocześnie niszczył swoje związki, życie innym, a przy okazji własne zdrowie (narkotyki) i reputację. Po latach potrafi na chłodno analizować własne poczynania, a sens jego ogólniejszych refleksji bywa podobny jak w najlepszych wspomnieniach kolegów z pokolenia. „W 1945 r. muzyka popularna miała ważny cel do spełnienia: dać odpór powojennej depresji, przywrócić romantyczne, pełne nadziei aspiracje wykończonym ludziom” – pisze.

Nie ucieka przed niesławną aferą z pornografią dziecięcą, w którą wplątać go miała społeczna praca na rzecz ofiar molestowania. A do tej ostatniej skłoniły go mroczne wydarzenia z własnego dzieciństwa. Opowiada też otwarcie o seksualnych rozterkach okresu dojrzewania. Ale jedynym mężczyzną, z którym – jak przyznaje – chciał się przespać, był Mick Jagger. Czy można to uznać za kolejne świadectwo dobrego gustu lidera The Who?]

Pete Townshend, Kim jestem, przeł. Jacek Sikora, Bukowy Las, Wrocław 2014, s. 496

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki

Polityka 32.2014 (2970) z dnia 05.08.2014; Afisz. Premiery; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Mistrz samozniszczenia"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Pierwsza matura po deformie. Żeby zdać, trzeba szczęścia albo wielkich pieniędzy

Żeby przejść przez maturę, trzeba mieć dużo zdrowia albo spore pieniądze. A najlepiej jedno i drugie – mówią rodzice i nastolatki z pierwszego rocznika wykształconego w szkołach zreformowanych przez Annę Zalewską. Za sto dni podchodzą do trudniejszych niż dotąd egzaminów.

Joanna Cieśla
31.01.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną