Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Książki

Dzieło z innej epoki

Recenzja książki: Eleanor Catton, „Wszystko, co lśni”

materiały prasowe
Nowozelandka dzieło życia ma jeszcze raczej przed sobą, ale „Wszystko, co lśni” to wiele obiecujący początek.

Powieścią „Wszystko, co lśni” literacki świat żyje już mniej więcej od roku, kiedy Nowozelandka Eleanor Catton otrzymała za nią Nagrodę Bookera. Pobito przy okazji dwa rekordy – laur wręczono najmłodszej autorce w historii tego wyróżnienia (miała wówczas 28 lat) za książkę największej objętości (w znakomitym przekładzie Macieja Świerkockiego rzecz ma trochę ponad 900 stron). Dzieło Catton jest nie tylko sążniste, ale i karkołomne. Fabuła powieści, jakby wyjęta z XIX w., została podporządkowana prawom astrologii – nic nie dzieje się przypadkiem, każdy z bohaterów urodził się pod jakąś gwiazdą, szczęście mu sprzyja albo nie. Powodzenie ma tu znaczenie szczególne – jest 1866 r., w Nowej Zelandii panuje gorączka złota, po kruszec ściągają i ci, którzy chcą się wzbogacić, i tacy, dla których to tylko – zresztą złudna – szansa na nowe życie. Do tych drugich zalicza się Szkot Walter Moody, wplątany chcąc nie chcąc w spiralę dziwnych zdarzeń: kobieta lekkich obyczajów zostaje zatrzymana za usiłowanie popełnienia samobójstwa, jeden człowiek ginie bez wieści, innego znaleziono martwego. Incydenty, w miarę odsłaniania kulis, zaskakująco dużo łączy.

Na całość książki, jak widać, składa się mnóstwo elementów pożyczonych z kilku gatunków: kryminału, przygody, sensacji, a nawet romansu, z przewagą klasycznych rozwiązań rodem z wiktoriańskiej powieści. Ale to też rzecz o literaturze, projekt, w który Catton nas wciąga, zmuszając do czujności, myląc tropy, porzucając jednych bohaterów na rzecz innych. Przebrnąć warto, bo wszystkie wątki – nawet gdy noszą pozory chaosu i niewiele je łączy – wreszcie się spajają. A frazę ma Catton wyszlifowaną, przemyślaną, niemal matematycznie obliczoną – każdy kolejny rozdział jest nieprzypadkowo krótszy. Nowozelandka dzieło życia ma jeszcze raczej przed sobą, ale „Wszystko, co lśni” to wiele obiecujący początek.

 

Eleanor Catton, Wszystko, co lśni, przeł. Maciej Świerkocki, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014, s. 936

 

 

Polityka 43.2014 (2981) z dnia 21.10.2014; Afisz. Premiery; s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "Dzieło z innej epoki"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Czy oddawać Ukrainie polskie patrioty? NATO naciska, presja rośnie, Warszawa odmawia

Międzynarodowa presja na Polskę nie maleje – zapewne będzie rosła do szczytu w Waszyngtonie, któremu potrzeba „sukcesu". W którymś momencie Warszawa może być nawet napiętnowana za opór, zwłaszcza jeśli na podarowanie Ukrainie świeżo kupionych patriotów zdecydują się Rumunia lub Szwecja.

Marek Świerczyński, Polityka Insight
14.05.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną