Recenzja książki: Marcin Wroński, „Kwestja krwi. Romans kryminalny”

Cierpienia młodego Maciejewskiego
Zawarta w książce intryga kryminalna jest zdecydowanie najlepszą z tych, które do tej pory wymyślił Wroński.
materiały prasowe

Najnowsza, siódma już część serii o komisarzu Zygmuncie Maciejewskim jest prequelem, ale – jak przystało na najbardziej pomysłowego z polskich „kryminalistów” – bardzo specyficznym. Wprawdzie „Kwestja krwi” przedstawia przede wszystkim pierwsze poważne śledztwo, które Zyga prowadzi w 1926 r., jeszcze w stopniu aspiranta, ale bardzo istotne dla sprawy są także wydarzenia o wiele późniejsze, z roku 1952. Tuż po szkole policyjnej Maciejewski trafia do komendy w Zamościu, gdzie cierpi z nudy i marzy o przeniesieniu do rodzinnego Lublina. Dlatego gdy znika nastoletnia Anna Wołkońska, pochodząca z bogatej i ustosunkowanej rodziny, z zapałem zaczyna poszukiwania.

„Kwestja krwi” pozwala lepiej zrozumieć, dlaczego bohater w przyszłości stanie się cynicznym, zgorzkniałym, skorym do bitki i wypitki gliniarzem, dla którego od przestrzegania prawa ważniejsze jest trzymanie się kilku prostych, acz kluczowych zasad moralnych. Ale nie tylko na tym zasadza się wartość tej powieści. Zawarta w niej intryga kryminalna jest zdecydowanie najlepszą z tych, które do tej pory wymyślił Wroński. Poza tym w książce znalazło się wiele smaczków, nie tylko dla wielbicieli kryminałów. Dla przykładu, jednym z bohaterów drugoplanowych jest rejent Lesman, czyli poeta Bolesław Leśmian.

Marcin Wroński, Kwestja krwi. Romans kryminalny, W.A.B., Warszawa 2014, s. 320

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną