Książki

Lepsza Gray niż Grey

Recenzja książki: John Banville, „Prawo do światła”

materiały prasowe
Niespieszny rytm tej pięknej, skrzącej się mnóstwem odcieni prozy automatycznie przywodzi na myśl magika z Petersburga.

Nie ma przypadku w tym, że John Banville jest jednym z najbardziej cenionych pisarzy z Wysp Brytyjskich. Wystarczy sięgnąć po „Prawo do światła”, by przekonać się, że Irlandczyk jest prozaikiem znakomitym. W jego najnowszej powieści można odnaleźć coś, czego nie ma w masowo produkowanej, szczególnie po sukcesie E.L. James, literaturze erotycznej – prawdziwe napięcie seksualne. „Prawo do światła” domyka trylogię zapoczątkowaną przez „Zaćmienie”. Starzejący się aktor teatralny Alexander Cleave dostaje niespodziewanie propozycję zagrania w filmie pełnometrażowym. Późny debiut na srebrnym ekranie owocuje spotkaniem z genialną aktorką, przypominającą Cleave’owi jego córkę Cass, która przed dekadą popełniła samobójstwo. Śmierć nierozłącznie wiąże się tutaj z miłością, a starość staje się okazją do powrotu do młodości, kiedy to aktora uwiodła matczyna pani Gray (postać niewątpliwie zdecydowanie ciekawsza od sławetnego pana Greya). „Prawo do światła” to rzecz utrzymana mocno w duchu „Lolity”, tyle że znajdujemy tu odwróconą perspektywę. Uwiedziony jest 15-latek, a nie 13-letnia Dolores Haze, i to z jego perspektywy (już jako dorosłego) śledzimy całą historię. Nabokovowska jest też fraza Banville’a. Niespieszny rytm tej pięknej, skrzącej się mnóstwem odcieni prozy automatycznie przywodzi na myśl magika z Petersburga. Z „Poczuciem kresu” Juliana Barnesa mogą zaś kojarzyć się zmagania Alexandra Cleave’a z pamięcią, zniekształcającą mniej lub bardziej celowo wydarzenia z przeszłości. Podobnych smaczków znaleźć tu można zresztą więcej, ale siła Banville’a tkwi w jego utkanej z licznych nawiązań, oryginalnej frazie.

John Banville, Prawo do światła, przeł. Jacek Żuławnik, Świat Książki, Warszawa 2015, s. 302

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Polityka 9.2015 (2998) z dnia 24.02.2015; Afisz. Premiery; s. 78
Oryginalny tytuł tekstu: "Lepsza Gray niż Grey"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Nie każdy archeolog to Indiana Jones

Popkulturowy obraz archeologa awanturnika umacnia przekonanie, że ich głównym zadaniem jest odkrywanie skarbów. Ten fałsz fatalnie odbija się na wiedzy o przeszłości.

Agnieszka Krzemińska
27.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną