Recenzja książki: Elizabeth Winder, „Sylvia Plath w Nowym Jorku. Lato 1953”

Dwudziestoletnia Sylvia
Najciekawiej wypada tu tło, czyli Ameryka lat 50., widziana z kobiecej perspektywy.
materiały prasowe

Sylvia Plath nie ma szczęścia do biografów. To głównie za ich sprawą przeszła do historii jako poetka wyklęta z głową w piekarniku, a mało kto pamięta, że była cudownym dzieckiem amerykańskiej literatury (w „Boston Herald” debiutowała w wieku... ośmiu lat). Popkultura – wykorzystując ulubioną kliszę publiczności – zrobiła z niej zaś artystkę zmagającą się nieustannie z demonami, zapominając, że przede wszystkim właśnie tym była: artystką, jedną z najbardziej oryginalnych poetek języka angielskiego XX w., postacią niewątpliwie tragiczną, ale też i dziecięciem swego czasu, czyli lat sprzed rewolucji seksualnej, kiedy to kobiety dopiero zaczynały marzyć o łączeniu rodzinnego życia z karierą.

Elizabeth Winder, Sylvia Plath w Nowym Jorku. Lato 1953, przeł. Magdalena Zielińska, Marginesy, Warszawa 2015, s. 320

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną