Recenzja książki: Lee Child, „Zmuś mnie”

Matczyny Spoczynek
Ci, którzy nie znają jeszcze Reachera, koniecznie powinni sięgnąć po nową książkę Childa.
Wydawnictwo Albatros/materiały prasowe

Thrillery z cyklu o Jacku Reacherze zbudowane są wprawdzie na powtarzających się schematach fabularnych, ale jednak w każdej (prawie) kolejnej powieści Lee Child czymś zaskakuje. W „Zmuś mnie” nowinką jest przede wszystkim główne miejsce akcji, czyli mieścina Matczyny Spoczynek, położona pośród niekończących się pól pszenicy, pośrodku wielkiego, amerykańskiego niczego. Reacher wysiada tam z pociągu, bo zaciekawiła go dziwaczna nazwa i oczywiście pakuje się w sam środek problemów. Natyka się na Michelle Chang, prywatną detektywkę, poszukującą wspólnika, który w Matczynym Spoczynku przepadł bez wieści, i postanawia jej pomóc. Dlaczego? Bo taki ma kaprys, ale przede wszystkim dlatego, że mieszkańcy mieściny zachowują się nieprzyjaźnie, robią wszystko, by obcy jak najszybciej wyjechali. Jakość cyklu Childa zasadza się przede wszystkim na wybornej kreacji Reachera, który jest kolejnym wcieleniem postaci amerykańskiego buntownika-zabijaki, wyzbywającego się wszelkich więzów w imię absolutnej wolności. Thrillery brytyjskiego pisarza cenione są także za niezwykle szybkie, wręcz filmowe, prowadzenie akcji, opartej na sekwencjach scen krótkich, ale o zmiennej dynamice. Nie inaczej jest w „Zmuś mnie”, jednej z lepszych powieści z serii, jeśli nie najlepszej. Ci, którzy nie znają jeszcze Reachera, koniecznie powinni sięgnąć po nową książkę Childa. Podobnie jak zdeklarowani wielbiciele cyklu. Choćby dlatego, aby dowiedzieć się, kto zadał cios „być może najsilniejszy, jaki kiedykolwiek zainkasował” Reacher.

Lee Child, Zmuś mnie, przekł. Jan Kraśko, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2016, s. 447

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną