Książki

Miłość, śmierć i kasyno

Recenzja książki: Katarzyna Grochola, „Przeznaczeni”

materiały prasowe
Autorka dobrze opisuje mechanizmy uzależnienia i kreśli portrety graczy.

Popularni autorzy też czasem mają dość i chcą nowych, trudniejszych wyzwań. I bardzo dobrze. Nowa powieść Grocholi jest taką właśnie próbą wyjścia z szufladki z romansami, niestety, niezbyt udaną. Tym razem autorka napisała obyczajową powieść wieloplanową, z wieloma bohaterami: połączyła historie m.in. Aleksandry, autorki kryminałów, Gabrysi, krupierki w kasynie, i Jerry’ego, gracza. Aleksandra chciałaby ułożyć sobie życie z kochankiem w Kanadzie, ale musi zostać z umierającą matką. Nieufna i zraniona krupierka Gabrysia spotyka chłopaka, a Jerry zamienia butelkę na pokera i jedno uzależnienie na drugie. Los dla każdego szykuje coś innego – niestety, bo mimo skomplikowanej narracji powieść grzęźnie w banalnych mądrościach, mówiących, że trzeba „rozpoznać swoje przeznaczenie” i „nic nie dzieje się przypadkiem”. Choć jest też zalążek (nierozwinięty do końca) polemiki z przeznaczeniem. Bohaterce pisarce ponad 20 lat zajęło uświadomienie sobie, że utkwiła w związku wygodnym tylko dla mężczyzny.

Tym, co rzeczywiście się udało, jest wątek kasyna. Grochola dobrze opisuje mechanizmy uzależnienia i kreśli portrety graczy. Okazuje się, że w tej przerośniętej powieści ukryte jest dobre opowiadanie. Ale poza tym inne fragmenty są okraszone ckliwością, a bohaterowie pozostają dwuwymiarowi. Są i fragmenty autotematyczne – autorka kryminałów nagle postanawia pisać o zagładzie Ormian. I właśnie łatwość poruszania wielkich tematów: pytania o los, przepisy na mądrość, wielkie tragedie i wzruszenia – wszystko to sprawia, że książka nie może wyjść poza schematy.

Katarzyna Grochola, Przeznaczeni, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016, s. 544

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Polityka 20.2016 (3059) z dnia 10.05.2016; Afisz. Premiery; s. 80
Oryginalny tytuł tekstu: "Miłość, śmierć i kasyno"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Klasyki Polityki

Jak dzieci odczuwają i rozumieją ból?

Jeszcze na początku lat 80. uważano, że noworodki w ogóle nie odczuwają bólu! A ponieważ nie potrafią werbalnie wyrazić tego, co czują, nie dbano o ich komfort w szpitalach.

Paweł Walewski
08.08.1998
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną