Recenzja książki: Terry Pratchett, „Pasterska korona”

Pożegnanie ze Światem
Humor pojawia się głównie w przypisach, wyraźnie w ten sposób oddzielony od raczej poważnej opowieści o Tiffany i jej problemach.
materiały prasowe

Dorobek zmarłego w wieku 66 lat Terry’ego Pratchetta to blisko setka książek, z czego 41 powieści tworzyło popularny cykl o Świecie Dysku. Opublikowana kilka miesięcy po śmierci autora „Pasterska korona” jest ostatnią z tej serii – Pratchett pozostawił po sobie kilka niedokończonych tekstów, jego córka Rhianna zapowiedziała jednak, że nie zostaną opublikowane. I właśnie atmosfera pożegnania przesyca „Koronę”, gdzie Dysk opłakuje potężną i lubianą czarownicę, zwaną babcią Weatherwax; czytając te rozdziały, trudno nie mieć skojarzeń z samym autorem i tym, jak żegnali go fani i osobistości świata kultury. Temat śmierci i żałoby w powieści jednak nie dominuje. „Pasterska korona” to przede wszystkim opowieść o szukaniu swojego miejsca w świecie, podążaniu własną ścieżką i wyrywaniu się spod różnych wpływów – uosabiają to postacie Tiffany Obolałej, która po śmierci babci Weatherwax przejmuje jej obowiązki, oraz młodego Geoffreya, sprzeciwiającego się woli ojca. Humor pojawia się głównie w przypisach, wyraźnie w ten sposób oddzielony od raczej poważnej opowieści o Tiffany i jej problemach. Warto też odnotować, że „Pasterska korona” nie jest powieścią w pełni ukończoną. Wprawdzie wszystkie wątki zostają zamknięte, w posłowiu czytamy jednak, że gdyby żył, Pratchett z pewnością dopisałby jeszcze co najmniej kilka wątków – i szkoda, że tak się nie stało, bo finał sprawia wrażenie bardziej pośpiesznego niż otwarcie.

Terry Pratchett, Pasterska korona, przeł. Piotr W. Cholewa, Prószyński Media, Warszawa 2016, s. 240

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną