Książki

Nikogo jak okiem sięgnąć

Recenzja książki: Urszula Kozioł, „Ucieczki”

materiały prasowe
Nowy tom poetycki Urszuli Kozioł jest zaskakujący w tonacji.

Najpierw, w pierwszej części, czytamy wiersze o samotności, żałobie, o życiu bez ukochanego utrzymane w konwencji piosenek: „płynie nutka za nutką/a przy mnie nikogutko”. Bohaterem tych wierszy staje się ten Nikt, brak nie do zapełnienia: „nikt z nikim/nic/nikogo jak okiem sięgnąć”. Pozostaje trwanie bezludnej wyspy albo spadanie. W dodatku okazuje się, że ten tom staje się też głosem o wierszu – czym może być wiersz, jak działa. Otóż bywa środkiem wykrztuśnym po „abszmakach” całego dnia, ale i „luką po mnie”. Ton zmienia się całkiem w drugiej części. To są wiersze miotające błyskawice w stronę Boga przyzwalającego na cierpienie, ale i w stronę oszczerców i wreszcie w stronę tych, którzy psują język, „kupczyków poezji”, a całość zamyka poemat „Ucieczki”, w którym pojawiają się dzisiejsi i dawni uchodźcy, i sama poetka uciekająca z rodziną z Zamojszczyzny w 1942 r. Ten poemat, meandrujący i dygresyjny (jest i Witkacy, i Zygmunt Bauman) sam siebie napomina: „wracając do tematu”. Ale ten temat jest nie do zniesienia, tak jak obraz z dworca, kiedy to świadkowie patrzyli, jak Niemcy bawią się żydowskim chłopcem, nie „z nim”, ale „nim”. Bardzo dojmująca jest i część pierwsza – piosenkowa, i druga, wściekła – obie spotykają się w poczuciu bezradności. Bo ucieczka, ta najważniejsza, od śmierci, jest niemożliwa: „zaczekam tu/tutaj jestem (gdyby ktoś pytał)”.

Urszula Kozioł, Ucieczki, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016, s. 70

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Polityka 25.2016 (3064) z dnia 14.06.2016; Afisz. Premiery; s. 78
Oryginalny tytuł tekstu: "Nikogo jak okiem sięgnąć"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

56. Czy tzw. żołnierze wyklęci są powodem do dumy?

Rafał Wnuk
10.07.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną