Książki

Kina czasem płoną

Recenzja książki: Katarzyna Czajka, „Dwóch panów z branży”

materiały prasowe
Powieść o miłości do kina i o przyjaźni.

Zaczynając od tytułu, są to dwaj panowie z branży filmowej, których zamiłowanie do nowej sztuki objawiło się w momencie, kiedy obaj zostali wyrzuceni ze studiów prawniczych. Ku rozpaczy rodzin, zwłaszcza ojców. Młodzieńcy zdecydowali jednak, że pójdą własną drogą. Jest rok 1909, w Polsce pierwsze stałe kina dopiero powstają, Adam i Marian są zatem pionierami. Zaczynają od marnej budy na stołecznej Woli, by z czasem zbliżyć się do Śródmieścia. Początki są trudne, konkurencja nie śpi, a utrapieniem właścicieli są także pożary, o które nietrudno, gdyż w owym czasie materiały filmowe były łatwopalne, zaś operatorzy nie zawsze przestrzegali przepisów. Dlatego, jak zauważa filozoficznie jeden z bohaterów, „kina czasem płoną”. Adam i Marian zostali wymyśleni przez autorkę, lecz bardzo do nich podobni ludzie z wyobraźnią naprawdę działali przed wojną w światku kiniarzy. W powieści pojawiają się również postaci autentyczne, jak chociażby Kazimierz Prószyński, który „nie musiał mieć kina, bo je wymyślił”. Jego pleograf wyprzedził wynalazek braci Lumière, problem był tylko ze stabilnością kliszy. I ów drobiazg spowodował, że Francuzi go wyprzedzili.

„Dwóch panów z branży” to powieść o miłości do kina, lecz także o przyjaźni. Wprawdzie pozostajemy głównie w środowisku filmowym, lecz na zewnątrz toczy się historia: akcja kończy się w 1939 r., a jest jeszcze epilog. Czajka w słowie od autora zdradza, iż powieść jest poniekąd „produktem ubocznym” jej prac badawczych poprzedzających napisanie pracy magisterskiej. Teraz pracuje nad doktoratem, zatem niewykluczone, że nastąpi ciąg dalszy, czyli sequel.

Katarzyna Czajka, Dwóch panów z branży, Wydawnictwo Poznańskie 2016, s. 375

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Polityka 25.2016 (3064) z dnia 14.06.2016; Afisz. Premiery; s. 78
Oryginalny tytuł tekstu: "Kina czasem płoną"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Historia słynnego agenta 007

23 filmy, sześciu aktorów użyczających twarzy głównemu bohaterowi, mnóstwo wypitych Martini, rozbitych aut i uwiedzionych kobiet. Filmowy James Bond, od pięciu dekad obecny na ekranach, pobił rekord, do którego nie zbliżyła się żadna inna filmowa seria.

Katarzyna Czajka
02.10.2012
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną