Książki

Narzędzia zbrodni

Recenzja książki: Liza Marklund, „Żelazna krew”

materiały prasowe
Kolejny świetny skandynawski kryminał, którego zakończenie nie da nam spokoju.

W szwedzkich kryminałach nikt nie ma łatwego życia. Nawet bohaterowie pozytywni przeżywają najrozmaitsze traumy i załamania. Dziennikarka Annika Bengtzon, którą po raz 11. (i niestety ostatni) spotykamy w cyklu powieściowym Lizy Marklund, postanawia skorzystać z usług psycholożki. Wkrótce zaś dowie się, że zapadła decyzja o likwidacji papierowego wydania gazety, w której pracuje. Naczelny redaktor tłumaczy: „Do tej pory sobie radziliśmy. Wydawaliśmy dodatki tematyczne, dołączaliśmy książki, CD, DVD, ale i tu cyfryzacja daje znać o sobie: Netfix, Spotify, Bokus. Nie mamy wyboru”. Brzmi znajomo, chociaż u nas do tak dramatycznych sytuacji na razie nie dochodzi. Reporterka nie zamierza się jednak poddawać, przystępując do wyjaśnienia okoliczności kolejnej zbrodni, a raczej serii zabójstw. Morderca (mordercy?) działa z wyrachowaniem, używając zwykłych narzędzi, które zmieniają się w narzędzia zbrodni.

Liza Marklund, Żelazna krew, przeł. Elżbieta Frątczak-Nowotny, Wydawnictwo Czarna Owca, s. 368

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Polityka 28.2016 (3067) z dnia 05.07.2016; Afisz. Premiery; s. 72
Oryginalny tytuł tekstu: "Narzędzia zbrodni"
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021