Książki

Normalny człowiek

Recenzja książki: Håkan Nesser, „Karambol”

materiały prasowe
Twórca wzorem innych autorów szwedzkich kryminałów, stawia pytania o naturę zła.

Komisarz Van Veeteren, bohater dziesięciu powieści kryminalnych Håkana Nessera, w „Karambolu” pojawia się jedynie na drugim planie. Ale to właśnie on podczas partii szachów wpadnie na pomysł, który pomoże śledczym schwytać mordercę. Dodajmy, że stary komisarz ma powody, by doprowadzić do zatrzymania sprawcy kilku morderstw. Bardzo ważne powody. Autor nie ukrywa niczego przed czytelnikiem: jesteśmy dobrze poinformowani i to zanim podobną wiedzę zdobędą prowadzący śledztwo. Mając nad nimi przewagę, możemy oceniać, z jakim skutkiem zmierzają do rozwiązania skomplikowanej zagadki. Trzeba przyznać, że radzą sobie całkiem nieźle, zaś metoda dedukcji nie jest wcale mniej skuteczna niż zaawansowane techniki kryminalistyczne. Przede wszystkim kojarzenie faktów, których związek nie od razu wydaje się oczywisty. Wszystko zaczyna się, co sugeruje tytuł, od wypadku, do którego dochodzi na bocznej drodze nocną porą (akcja toczy się późną jesienią). Kierowca, którego tożsamość poznamy znacznie później, potrąca kilkunastoletniego chłopca i martwego zostawia na poboczu. Przypadek zrządził, że chłopiec znalazł się akurat w tym miejscu, gdyby bowiem nie spóźnił się na autobus, byłby w domu. Ale kierowca też jest w zasadzie przypadkowym sprawcą, choć akurat tego wieczoru nie powinien był siadać za kierownicą.

Håkan Nesser, wzorem innych autorów szwedzkich kryminałów, stawia pytania o naturę zła. Morderca powie ojcu jednej z ofiar: „Musi pan wiedzieć, że jeszcze dwa miesiące temu byłem normalnym człowiekiem”. Czy inny normalny człowiek na jego miejscu mógłby zachować się podobnie?

Håkan Nesser, Karambol, przeł. Małgorzata Kłos, Wyd. Czarna Owca, s. 348

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

Gasiłem getto. Świadectwo człowieka, który w czasie powstania w getcie pracował jako polski strażak

Któregoś dnia widziałem tak potworne wydarzenie, że prawie zemdlałem.

Janusz Ostrowski
04.11.2009
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną