Recenzja książki: Christoffer Carlsson, „Niewidzialny człowiek z Salem”

Podejrzany policjant
Niewidzialny człowiek z Salem”, który jest długim monologiem wewnętrznym Junkera, to lektura nie tylko wakacyjna i nie tylko dla amatorów kryminałów.
materiały prasowe

Pora roku jest ważna. Skandynawscy autorzy zwracają na to szczególną uwagę. W „Niewidzialnym człowieku z Salem” (uznanym za najlepszy szwedzki kryminał 2013 r.) mamy koniec lata. Już inne światło, nastroje bardziej nostalgiczne. Główny bohater powieści Leo Junker pewnie będzie brał jeszcze więcej prochów. Jest trzydziestoparoletnim policjantem w stanie zawieszenia. Wprawdzie to nie tylko jego wina, że pewna akcja się nie powiodła, ale trzeba było znaleźć kozła ofiarnego. Nie jest na służbie, lecz kiedy w schronisku znajdującym się w kamienicy, w której mieszka, zamordowana zostanie anonimowa ćpunka, natychmiast podąża na miejsce zbrodni. Dokonuje nawet wstępnych czynności śledczych, zanim zostanie przepędzony przez byłych kolegów. Dla nich jest jedynie świadkiem zdarzenia, ale już wkrótce stanie się głównym podejrzanym.

Christoffer Carlsson, Niewidzialny człowiek z Salem, przeł. Elżbieta Frątczak-Nowotny, Wyd. Czarna Owca, s. 359

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj