Recenzja książki: Anders de la Motte, „Szczątki pamięci”

W szarej strefie
Zachęcamy do lektury: to bez wątpienia jedna z najlepszych książek w naszej wakacyjnej kolekcji.
materiały prasowe

Oficer policji David Sarac po udarze spowodowanym groźnym wypadkiem samochodowym traci pamięć. Coś to nam przypomina? Autor Anders de la Motte nie chce jednak robić konkurencji Robertowi Ludlumowi, dlatego tak charakteryzuje położenie swego bohatera: „nie był żadnym Jasonem Bourne’em. Pamiętał, owszem, wiele rzeczy, ale nic, co mogło mu pomóc w odtworzeniu przebiegu zdarzeń”. Z czasem z pamięcią jest coraz lepiej, co chwilami ukrywa, aby mieć alibi w kłopotliwych sytuacjach. Tak się bowiem składa, że przed wypadkiem Sarac pełnił niesłychanie istotną funkcję, mianowicie sprawował nadzór nad informatorami policji. Oni, godząc się na współpracę, a często nie mieli wyboru, powierzali mu swe życie. Teraz ginie czterech, jeden po drugim, zaś w poszukiwanie najważniejszego, ukrytego pod pseudonimem Janusa, rzymskiego boga o dwóch twarzach, angażuje się coraz więcej osób.

Anders de la Motte, Szczątki pamięci, przeł. Anna Kowalczyk, Paweł Urbanik, Czarna Owca, s. 446

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj